W krainie Wielkich Interpretatorów

Medialna awantura wokół szczytu NATO w Warszawie i wypowiedzianych tam przez Baracka Obamę słów na temat Polski doskonale pokazuje, w jakim miejscu znajduje się spora część polityków, dziennikarzy i komentatorów życia publicznego. I nie jest to bynajmniej miejsce chwalebne

Szczyt Paktu Północnoatlantyckiego był wydarzeniem bez precedensu w najnowszej historii Polski. Waga jego ustaleń jest dla Polski porównywalna z tym, co stało się po upadku Związku Sowieckiego, wyprowadzenia znad Wisły czerwonych sołdatów czy akcesu do samego NATO. Zdawać by się więc mogło, że jeśli w mediach pojawi się krytyka pod adresem jego organizatorów, będzie ona nosiła znamiona krytyki konstruktywnej.
Nic podobnego. Jeszcze na długo przed szczytem pojawiały się fantastyczne teorie, że ze względu na pogłębiający się chaos w Polsce impreza zostanie przeniesiona (do Tallina lub, oczywiście, Berlina), że nie przybędzie na nią Barack Obama (bo przerazi się stanem polskiej demokracji) i tak dalej. Szczyt miał być „dowodem nieudolności i braku obycia nowej ekipy”. Miał być kompromitacją szefa MON Antoniego Macierewicza, prezydenta Andrzeja Dudy i, a jakże, Jarosława Kaczyńskiego.
Czekali na burę
No więc zacierali ręce przedstawiciele Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. „Gazety Wyborcze” i inne pisały o widmie spektakularnej porażki, a gdy stawało się jasne, że nic takiego mieć miejsca nie będzie, usiłowano udowadniać, że będzie to tak naprawdę sukces poprzedniej ekipy, jedynie przez obecną skonsumowany. Brak logiki takiego rozumowania jak zwykle nie był przeszkodą. Równocześnie kiedy okazało się, że ustalenia szczytu są dla Polski dziejowym sukcesem (było to wiadomo jeszcze przed jego rozpoczęciem, wszak sam szczyt był momentem ich ogłoszenia), rozpoczęło się nerwowe wyczekiwanie i mobilizacja wokół wizyty Baracka Obamy. Czy ten, który miał nie przyjechać, powie choć słowo o strasznym stanie demokracji? Paliły się paski informacyjne w stacjach...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: