Rosja boksuje się w wadze powyżej swoich możliwości

Rosja błędnie oszacowała znaczenie warszawskiego szczytu NATO. Nie wzięła pod uwagę, że państwa członkowskie nie tylko wcielą w życie postanowienia z Walii, ale i je wzmocnią pod względem militarnym. Rosja reaguje w tej sytuacji w sposób charakterystyczny dla siebie, czyli czerpiąc z arsenału propagandy: „NATO się zbroi, rozszerza na wschód, jest agresywne i zagraża Rosji swoimi manewrami” etc. To nic nowego, można się było spodziewać takiej reakcji, pewnie jakbym był na miejscu Putina, robiłbym to samo - z dr. Karl-Heinzem Kampem, przewodniczącym Federalnej Akademii ds. Polityki Bezpieczeństwa (BAKS), afiliowanej przy niemieckim ministerstwie obrony, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk

Jest Pan świeżo po szczycie NATO w Warszawie. Doszło do przełomu?
Tak to już jest ze szczytami NATO, że zwykliśmy im przypisywać takie przymioty jak „historyczny”, „przełomowy” etc. Szczyt w Warszawie widzę raczej jako kontynuację szczytu w Walii z 2014 r., podczas którego w odpowiedzi na rosyjskie działania na Ukrainie doszło do gruntownych zmian w podejściu do europejskiej polityki bezpieczeństwa. Tak więc szczyt w Warszawie był ważny, natomiast to, czy można go uznać za historyczny, jest kwestią drugorzędną. Liczy się jego przesłanie.

Ale przyzna Pan, że przesłanie jest jednak przełomowe.
Na pewno ważne. Po pierwsze: NATO zasygnalizowało, że jest zdeterminowane i zjednoczone, a wszystkie 28 państw członkowskich działa wspólnie zarówno w obliczu rosyjskiej agresji na wschodzie, jak i sytuacji zagrożenia na południowej flance. Po drugie: szczyt pokazał, że NATO jest jak najbardziej zdolne do działań militarnych i stoi na straży bezpieczeństwa wszystkich swoich członków. I po trzecie: uczestnicy szczytu zapowiedzieli podtrzymanie dialogu z Rosją, ale pod pewnymi warunkami. Dialog będzie możliwy, gdy Rosja wróci na ścieżkę respektowania prawa. Bardzo istotna jest konkluzja szczytu, że dialog z Rosją może...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: