PiS musi odciąć się od III RP

Bardzo wiele osób, również w nowych elitach władzy, propagowało tezę, by zmian, szczególnie personalnych, dokonywać powoli. Przeciwnikiem żółwiego tempa jest Jarosław Kaczyński. Nikt oficjalnie nie śmiał mu się przeciwstawić, a jednak w wielu sprawach zrobiono inaczej, niż Kaczyński planował. 

Najbardziej widoczne zaniedbania to polityka personalna w MSZ. Nie wszystko wynika ze złej woli. Brakuje przygotowanych kadr, są procedury czy sprawy, które muszą zostać zakończone. Niemniej przetrzymanie przez kilka miesięcy ambasadora polskiego w USA, który co najmniej nie sympatyzował z nową ekipą, zemściło się okrutnie. Zupełnie niezrozumiała jest nominacja dyrektora generalnego MSZ, obrońcy absolwentów sowieckich uczelni. Tego typu błędy mszczą się nie tylko w polityce zagranicznej, lecz także w zaufaniu Polaków do całego obozu władzy. Widziałem to na własne oczy w USA, kiedy to postsowieckie lobby w ambasadach podgrzewało atmosferę wśród Polonii, a z drugiej strony środowiska ultranarodowe, spenetrowane przez rosyjską agenturę, buntują Polaków, oczywiście słusznie rozczarowanych brakiem zmian. 
Innym przykładem jest sytuacja w części spółek skarbu państwa. Potwierdzeniem jest PZU – tu z jednej strony znaleziono kompetentnego prezesa, ale z drugiej związano mu ręce, pozostawiając w zarządach spółek całą grupę ludzi ze starych układów. Teraz zmian dokonuje – zamiast ministra skarbu – CBA. Oczywiście nie można o wszystko obwiniać ministra, bo zmiany musi konsultować z różnymi osobami, uwzględniać specyfikę działania przedsiębiorstw itd. Chodzi bardziej o stworzenie odpowiedniego klimatu, który wesprze go w zdecydowanych działaniach.
Polska pokojowa rewolucja nie była po to, by nowi dogadywali się ze starymi, a w podziale tortu uwzględniono nową  władzę, ale po to, by trwale dokonano zmiany zasad dzielenia. Regułą musi być budowa silnego, niepodległego państwa, wyposażonego w narzędzia ekonomiczne, polityczne i społeczne....
[pozostało do przeczytania 36% tekstu]
Dostęp do artykułów: