„Dialog przede wszystkim” czyli Piekło w Kijowie

Warunkiem pojednania jest gotowość do rozmowy, trudnego dialogu, który uważam, że został już rozpoczęty. Należy próbować się skupić na sprawach, które nas łączą – na przykład na znalezieniu i uhonorowaniu osób, które w ten trudny czas wojny i pogardy dla ludzkiego życia potrafiły zachować godność i ratowały swoich sąsiadów – Ukraińcy Polaków, Polacy Ukraińców – mówi „GP” ambasador Jan Piekło

Jan Piekło ambasadorem RP na Ukrainie. Ta wiadomość zelektryzowała część komentatorów. Bardzo krytycznie zareagował np. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, publikując emocjonalny list do premier Beaty Szydło, w którym pisze, że jest Pan „bardziej dziennikarzem i polemistą niż rozważnym i dobrze przygotowanym dyplomatą”. Zarzuca Panu także sprzyjanie środowiskom neobanderowskim. Co Pan na to?
Cóż, znam księdza z dawnych lat, kiedy zachowywał się bardzo zacnie 
w trudnych czasach stanu wojennego. Już raz na jego blogu zostałem potraktowany w podobny sposób. Potem spotkaliśmy się na planie programu Jana Pospieszalskiego w TVP. Ksiądz serdecznie przywitał się ze mną, a kiedy wspomniałem o słowach skierowanych pod moim adresem, przeprosił mnie. Teraz okazuje się, jak szczere było to zachowanie. Przykro, że duchowny kieruje się w swoim postępowaniu złymi emocjami, które przesłaniają otwartość na dialog i stanowią zaprzeczenie wartości wynikających z nauki Kościoła.

Idźmy tym tropem. Czy ktoś, kto przez całe lata zajmował się poprawą stosunków polsko-ukraińskich – jest Pan dyrektorem Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI – może być gwarantem reprezentowania – być może sprzecznych z ukraińskimi – polskich interesów czy interweniowania w kryzysowych sytuacjach?
To ciekawa figura retoryczna – osoba, która zajmowała się przez lata poprawą stosunków polsko-ukraińskich, nie może dobrze reprezentować polskich interesów. Przecież strategiczne interesy obu naszych krajów są jak najbardziej zbieżne –...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: