Podatek liniowy, a nie progresywny

Naszym zdaniem podatek liniowy daje gwarancje na uzyskanie celu fiskalnego, jaki założył sobie rząd

Jak powinien wyglądać tzw. podatek od supermarketów, by z jednej strony zapewnił wpływy do budżetu, a z drugiej – zbytnio nie zaszkodził producentom i dystrybutorom handlowym?
Powinien być prosty i równy dla wszystkich i w żadnym wypadku nie powinien dotyczyć jednej branży. Jest to podatek sektorowy, któremu jesteśmy przeciwni, gdyż nie tylko osłabia jedną branżę, ale sieje też niepokój wśród pozostałych branż i osłabia atrakcyjność naszego kraju wśród potencjalnych inwestorów wielu innych branż. Podatek od supermarketów jest wolą polityczną, mającą na celu zrealizowanie celu fiskalnego i pomoc najsłabszym handlowcom. Jeśli tak, to powinien być liniowy, z wyłączeniem pewnej grupy – właścicieli sklepów osiągających roczne przychody do pół mln zł, a więc mikroprzedsiębiorców. Obecna sytuacja na rynku detalicznym jest, naszym zdaniem, zrównoważona i nie wymaga pomocy państwa w celu wyrównania szans. 

Dlaczego?
Udziały w rynku zarówno wielkich, zagranicznych, jak i krajowych sieci handlowych sięgają 50 proc. W Polsce funkcjonuje 35 sieci zagranicznych i 240 sieci krajowych, a wśród nich największe generują 10 mld zł obrotu. Spośród 3 tys. supermarketów aż 80 proc. to polskie sieci. 55 tys. to rodzinne sklepy w systemach franczyzowych. Ich rentowność – zarówno tych średnich, jak i  supermarketów o polskim kapitale – jest najwyższa w całej branży, w odróżnieniu od hipermarketów, których rentowność sięga zaledwie 0,5 proc. Dlatego naszym zdaniem podatek liniowy daje gwarancje na uzyskanie celu fiskalnego, jaki założył sobie rząd. 

Z dostępnych danych wynika, że spośród największych sieci handlowych największy podatek CIT, na poziomie ponad ćwierć mld zł rocznie, płaci obecnie Biedronka, a pozostałe duże sieci łącznie płacą z tego tytułu mniej. Czy to znaczy, że uchylają...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: