Czarnogóra w NATO Rosja w odwrocie

Zaproszenie kolejnego bałkańskiego państwa do Sojuszu Północnoatlantyckiego oznacza, że NATO będzie miało nowego, 29. już członka. Ta decyzja jest ważna nie tylko dla Czarnogóry i dla Sojuszu. To również porażka Rosji na Bałkanach i wyraźny sygnał ze strony Zachodu, że nie ulega zastraszaniu, a zarazem nie zamierza prowadzić z Kremlem geopolitycznego handlu wymiennego

2 grudnia sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował, że szefowie dyplomacji krajów Sojuszu zgodzili się zaprosić Czarnogórę do swego grona. „Historyczna decyzja w sprawie rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Czarnogórą” została podjęta jednomyślnie przez 28 ministrów w czasie posiedzenia w Brukseli. „Czarnogóra przeprowadziła znaczące reformy, ale jest jeszcze wiele do zrobienia”, by dostosować sektor obronny i przeprowadzić reformy, głównie dotyczące walki z korupcją i wzmacniania państwa prawa – powiedział Stoltenberg. Sojusz zyska więc 29. członka dopiero po zakończeniu negocjacji, co jest oczekiwane na początku 2016 r., a także po ratyfikacji przez parlamenty wszystkich krajów NATO. Jest wielce prawdopodobne, że oficjalnie Czarnogóra zostanie członkiem Sojuszu na szczycie w Warszawie w lipcu 2016 r.
Wojsko czarnogórskie liczy zaledwie 2 tys. żołnierzy, a flota składa się z dwóch odziedziczonych po Jugosławii fregat. W posagu ten niewielki kraj wnosi jednak coś innego – strategiczne położenie. Czarnogóra zajmuje znaczący odcinek wybrzeża Adriatyku, a nie przez przypadek Zatoka Kotorska była główną bazą floty Jugosławii, a wcześniej Austro-Węgier. Szef czarnogórskiego MSZ Igor Lukšić, zaproszony na posiedzenie ministrów NATO, oświadczył: „To wielki dzień dla mojego kraju, który na to zasługuje”.
Strategiczny wybór Đjukanovicia
Czarnogóra to najmniejszy z krajów powstałych po rozpadzie dawnej Jugosławii. Liczy  zaledwie 600 tys. mieszkańców. W czasie wojen lat 90. Podgorica lojalnie stała u boku starszego brata, Serbii. Początkowo jako...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: