Międzymorze od Bałtyku po Krym

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Kijowie przypada na trudny okres dla tego kraju. Na Donbas wciąż spadają bomby, a końca okupacji Krymu nie widać. Pogrążony w chaosie kraj za naszą wschodnią granicą nie ma dobrego czasu w zasadzie od momentu uzyskania niepodległości w 1991 r.

W dniach 14 i 15 grudnia prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wraz z żoną udali się z oficjalną wizytą na Ukrainę. Para Prezydencka przybyła do Kijowa w poniedziałek wieczorem, a więc już po oddaniu do druku niniejszego wydania „Gazety Polskiej”. 
Według planu wizyty prezydent miał rozmawiać o współpracy polsko-ukraińskiej. Przewidziano również spotkanie z czekającymi na niego Polakami z Ukrainy. W planie znalazło się wiele symbolicznych gestów, jak złożenie wieńca na Wspólnej Mogile Ofiar Totalitaryzmu w Bykowni, przy pomniku ofiar Wielkiego Głodu czy w miejscu upamiętniającym „Niebiańską Sotnię” – protestujących z Majdanu zamordowanych w 2014 r. przez do dziś niewykrytych sprawców.
Jednocześnie w Kijowie przebywał minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Spotkał się on z ministrem obrony Ukrainy, gen. broni Stepanem Połtorakiem. Rozmowy miały dotyczyć współpracy wojskowej między Polską, Ukrainą a państwami bałtyckimi. 
– Chcemy umocnienia niepodległości, przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy, zwiększenia bezpieczeństwa regionu – powiedział na konferencji prasowej szef MON. Jak podkreślił Połtorak, Polska jest strategicznym partnerem Ukrainy. W podobnym tonie mówił sam Macierewicz: „Bezpieczna Ukraina to bezpieczna Polska i Europa”. Szef MON powiedział również, że ministrowie obu krajów podjęli decyzję o przystąpieniu Polski do wspólnych ćwiczeń m.in. w formacie z USA i Kanadą, które odbywają się w Jaworowie w obwodzie lwowskim na zachodniej Ukrainie.
Czego z kolei spodziewać się po wizycie prezydenta? – Prezydent chce na Ukrainie dyskutować o wielu nowych formach współpracy polsko-ukraińskiej, przede wszystkim...
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: