Jastrzębie od bezpieczeństwa i fachowcy od gospodarki

– Stajemy dziś przed wami jako jedni z was. Sprawy naszej ojczyzny będą dla nas zawsze najważniejsze – ogłosiła nowa premier Beata Szydło. Czy jej rządowi uda się trwale zmienić postkomunistyczną Polskę w niepodległy kraj? – Wszystko zależy od siły woli i konsekwencji. Jeśli rząd będzie udawał zmiany, zwlekał, próbował pozyskać przeciwnika, przegra – ostrzega politolog dr Jerzy Targalski

Gdy patrzyliśmy na pierwsze symboliczne gesty ministrów rządu Beaty Szydło, niejednemu zapewne łza zakręciła się w oku. Po latach nieznośnej obłudy przy rządowych obchodach narodowych rocznic nowi ministrowie postanowili zademonstrować, jakie tradycje i wartości uznają za swoje.
Pani premier pod tablicą upamiętniającą prezydenta Lecha Kaczyńskiego, minister obrony Antoni Macierewicz całujący polski sztandar koło Grobu Nieznanego Żołnierza, wreszcie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który dokonał gestu chyba najbardziej wyrazistego – pod tablicą upamiętniającą Jana Rodowicza „Anodę” powiedział: – To miejsce powinno nam przypominać, że wymiar sprawiedliwości pozbawiony wartości może zamienić się w swoje zaprzeczenie, w aparat siejący zło i nienawiść.
Ale Ziobro nie ograniczył się do słów o przeszłości, stwierdzając: – Będziemy zmierzać, by wymiar sprawiedliwości służył wszystkim ludziom – również tym słabym, którzy czują się przestraszeni i bezradni, gdy trafiają przed wymiar sprawiedliwości.
Czy gesty przejdą w czyny?
Gesty mają w polityce znaczenie. Dziś są ważnym sygnałem dla sił postkomunistycznych: jesteśmy silni, stoi za nami nie tylko werdykt wyborców, lecz także cała polska historia.
Ale słowa nie wygrają bez czynów, a te, często mniej widowiskowe, wymagają charakteru i dobrego rozeznania, gdzie są bariery, które trzeba przełamać, by w miejsce państwa, które pokazało po Smoleńsku, że jest państwem fikcyjnym, powołać państwo silne i sprawne. Tak, by cofnięcie zmian nie było możliwe.
Poprzednie próby...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: