Emigrantka

Bycie emigrantem jest dzisiaj w modzie. Przekonał nas o tym pewien Syryjczyk z jednego z obozów dla uchodźców w Niemczech, kiedy tłumaczył, że lekarz zalecił mu uprawianie seksu, jak się da i z kim się da. Zarzuty, że afroazjatyccy emigranci odbiegają od nas kulturowo, padły jak sondaże Platformy po aferze taśmowej. Okazuje się, że emigranci nie tylko nie są w tyle (nomen omen) głównych trendów, ale wręcz nas mocno wyprzedzają w dążeniach do nowoczesnych, nieskrępowanych związków. Karierę robią jednak nie tylko uciekinierzy zamorscy. Weźmy najbardziej znaną polską emigrantkę „Gęsiarkę”. Brudne ręce handlarzy dzieł sztuki wywiozły ją z Pałacu Prezydenckiego do Rempexu, by po odwiedzeniu kilku prywatnych domów wróciła w chwale na miejsce, które zajmowała. Kiedy zostanie tam ostatecznie umieszczona, będzie dowód na to, że choć jedna emigrantka jeszcze w czasie rządów PO wróciła do domu. Na resztę polskich emigrantów  trzeba poczekać. Ekipa Bronisława Komorowskiego, wynosząc kolejne
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze