Reset po niemiecku

Piątkowy szczyt „czwórki normandzkiej” w Paryżu potwierdził, że w niemieckiej polityce wobec Rosji nastąpiła gwałtowna odwilż. Po ponadpółrocznym okresie ochłodzenia stanowiska Angeli Merkel wobec Moskwy znów mamy gazowe umowy, przyzwolenie Berlina na rosyjskie inicjatywy w sprawie Ukrainy i Syrii, wreszcie coraz głośniejsze nawoływania do zniesienia sankcji

Niemiecka polityka „sięgnęła dna”, gdy wicekanclerz Sigmar Gabriel zaproponował 25 września, by znieść sankcje przeciwko Rosji w zamian za pomoc Władimira Putina w rozwiązaniu kryzysu w Syrii – grzmiał „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Można było odnieść wrażenie, że paru przyjaciół Rosji tylko czekało na takie hasło, by móc wreszcie znów włączyć Putina do swego grona” – pisał dziennik. Problem w tym, że to nie nawoływania lewicy świadczą o zmianie kursu polityki niemieckiej, ale biznesowe decyzje i sygnały płynące z urzędu kanclerskiego. Gabriel, Steinmeier i inni sojusznicy Moskwy w Niemczech swoim hałasem medialnym przykrywają realne posunięcia i zapewniają Merkel alibi.
Ukraina i Syria
Na szczycie w Paryżu (2 października) potwierdziło się wiele obaw Ukraińców. Niemcy i Francja przyjęły stanowisko forsowane od pewnego czasu przez Rosję: tzw. proces pokojowy z Mińska nie zostanie zakończony do końca roku, jak planowano. Putin, zajęty teraz Syrią, zyskuje czas, a Poroszenko – który niedawno twardo podkreślał, że nie ma zgody Kijowa na przesunięcie terminu realizacji Mińska-2 – nie będzie mógł przeciągać kwestii wprowadzenia zmian do konstytucji. Niestety, potwierdza się linia przyjęta przez Merkel już w czerwcu i lipcu. To Kijów ma wykonywać postanowienia z Mińska (np. zmiana konstytucji), takie zaś kwestie jak wycofanie wojsk rosyjskich czy przywrócenie kontroli ukraińskiej nad granicą Donbasu z Rosją są odsuwane na później. Ale Merkel jest zadowolona, bo w Donbasie trwa rozejm i nie ma doniesień o zabitych i rannych. A to otwiera drogę do współpracy z Moskwą i...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: