Jak Putin zyskuje na chaosie w UE

Kryzys imigracyjny w Europie jest Rosji mocno na rękę, a niektóre wydarzenia mogą wskazywać wręcz na to, że tamtejsze służby brały udział w jego wywołaniu

Cui bono? To łacińskie pytanie warto zadać w kontekście kryzysu imigracyjnego w Europie. Kto więc korzysta na chaosie i rosnącym napięciu w Unii Europejskiej? Na pewno Rosja. Ten kraj rządzony od lat twardą ręką przez duet Władimir Putin – Dmitrij Miedwiediew po agresji na wschodnią Ukrainę znalazł się w tarapatach finansowych. Nałożone przez kraje UE i Stany Zjednoczone embargo, połączone z poważnymi spadkami cen ropy na światowych giełdach, poważnie osłabiło Rosję. Mocno zszargany został też wizerunek tego kraju na arenie międzynarodowej. Wydatnie przyczyniło się do tego m.in. zestrzelenie malezyjskiego samolotu przez rosyjskie „zielone ludziki”, a także podejrzenia korupcji przy okazji przyznania Rosji organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 r.
Jednak dziś dzięki kryzysowi imigracyjnemu temat konfliktu ukraińsko-rosyjskiego praktycznie nie istnieje. Nikt nie mówi, że embargo nałożone na Rosję niedługo wygaśnie, a interesy tego kraju z czołowymi europejskimi krajami i Stanami Zjednoczonymi zamiast ucierpieć, dynamicznie się rozwijają. Oprócz tego UE, na której osłabieniu zawsze zależało Putinowi, przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w historii.
Tymczasem regiony, z których mieszkańcy emigrują (Syria, kraje bałkańskie, m.in. Serbia) są mocno związane z Rosją. Zostały bowiem uznane przez Władimira Putina za strategiczne dla prowadzonej polityki. Przypadek?
 Wsparcie dla Asada
Rosja od wielu lat ma swoje interesy w Syrii. Ich geneza sięga jeszcze okresu zimnej wojny. Wówczas kraj ten był uzależniony od ZSRR. Tak mocno, że m.in. radziecki przemysł zbrojeniowy miał monopol na dostawy do tego kraju uzbrojenia. Zresztą to właśnie radzieccy towarzysze pomogli Syrii w budowie arsenału chemicznego. Dziś współpraca między obydwoma krajami także jest...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: