Te wybory są (znów) o suwerenność

Czy rząd ma prawo pod obcym naciskiem i bez wyraźnie wyrażonej woli narodu podejmować decyzje, które z wysokim stopniem prawdopodobieństwa mogą mieć negatywny wpływ na nasze życie, na naszą realną sferę wolności ? – to pytanie Jarosława Kaczyńskiego zadane podczas debaty w sejmie będzie jednym z kluczowych w toczącej się kampanii. Polacy będą głosować, wiedząc, że decydują także o tym

Wniosek, jaki wyciągnęli Polacy z debaty sejmowej na temat uchodźców, był taki, że ani pani premier, ani jej ministrowie, ani nikt z rządzących nie chce im powiedzieć, ilu arabskich imigrantów mają zamiar osiedlić w naszym kraju. Ba, uświadomiono im, że rządzący nie mają na ten temat zielonego pojęcia. I że może to być każda liczba. To, że tę ekipę należy natychmiast wymienić, nasuwa się więc samo.
Ile?
Dziś, gdy ukazuje się obecny numer „GP”, rozpoczyna się kolejna tura negocjacji na temat kwot imigrantów, które państwa UE mają przyjąć. Tymczasem w ostatnich dniach obserwatorzy sceny politycznej lubią powtarzać, że imigranci dadzą partii Jarosława Kaczyńskiego w przyszłym parlamencie stworzenie bezpiecznej większości do rządzenia. Że nawet jeśli dotąd sondaże tego tak nie pokazują, to dadzą temu wyraz wyborcy 25 października. Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, jedynego spośród liderów politycznych występującego w interesie polskiej (nie jakiejś mitycznej „europejskiej”) racji stanu i zgodnie z odczuciami większości Polaków, trafiło w punkt. Przemielone przez propagandystów w telewizjach, ocalało w mediach niezależnych i w sieci. Dzięki temu głosu opozycji w tej sprawie nie da się zagłuszyć ani wykrzywić. Coraz częściej dzięki temu „ludzie wiedzą swoje”.  
A w telewizjach rządowych potężny strach: zróbcie coś! Obok obrażania i pouczania widzów – o ksenofobii, naturze Polaków, nienawiści itp., z rozbawieniem obserwuję zmagania różnych TVN-ów i Polsatów, gdy prowadzący dziennikarz usiłuje dowiedzieć się, ilu właściwie imigrantów Polska...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: