Gniew Antoniego Klusika

Na indeksie „Wyborczej”

– Będąc nastolatkiem, trochę lewicowałem. Czytałem nawet dzieła Lenina. I pełno filozofii, chociaż Hegla do dziś nie przebrnąłem – wspomina ze śmiechem Antoni Klusik. Bardzo szybko jednak poważnieje. Na wspomnienie wystawy o ofiarach Grudnia ’70. – Byłem początkującym działaczem „Solidarności”, gdy pojechałem do Gdańska. Obejrzałem te zdjęcia i w jednej chwili wszystko się zmieniło. Straciłem resztkę złudzeń.

Antoni Klusik jest starszym bratem Jana, który w sierpniu zeszłego roku na Krakowskim Przedmieściu został kopnięty podczas obrony Krzyża Pamięci. Miesiąc później zmarł, a opolska prokuratura do dziś wyjaśnia, czy tragedia miała związek z warszawskimi wydarzeniami.

Swoich trzech groszy nie omieszkała wrzucić „Gazeta Wyborcza”. Zarzuciła działaczom Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej oraz PiS, że wykorzystują śmierć Jana do celów politycznych. Wtedy nie wytrzymał Antoni, który jest współtwórcą OSPN.

Antoniemu Klusikowi wcale jednak nie było do śmiechu. – Moja żona bardzo się zdenerwowała i zasłabła, gdy usłyszała w radiu, że zachowujemy się jak zombi żywiący się trupami – wspomina brat Jana Klusika.

Następnego dnia po publikacji „Gazety Wyborczej” działacze Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej, w którym działa Antoni Klusik, zorganizowali konferencję prasową. Klusik powiedział na niej m. in., że „GW” to „organizacja przestępcza wroga naszej cywilizacji”.

W konsekwencji na początku marca przed sądem rozpoczął się proces, który wytoczyła mu Agora SA. Twierdzi, że Klusik naruszył dobre imię gazety kierowanej przez Adama Michnika.

– Ta sprawa spowodowała, że stałem się sławny. Felietony o mnie piszą Rafał Ziemkiewicz i Piotr Lisiewicz – żartuje Klusik, który zwraca uwagę na paradoks sytuacji. – Redaktorem naczelnym opolskiego dodatku „Gazety Wyborczej” jest Leszek Frelich, który będzie świadkiem w moim procesie. A w czasach „...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: