Wspaniała katastrofa

Platforma gorączkowo chwyciła się pomysłu referendum jako sposobu na drugą turę wyborów prezydenckich oraz walkę z PiS w kampanii przed wyborami do sejmu. Referendum miało być maczugą na partię Jarosława Kaczyńskiego, okazało się jednak, że maczuga wypadła naszym jaskiniowcom z rąk i potężnie uderzyła ich samych

„To nie jest tak, że Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej stała się szambem. Może ostatnio za bardzo zaczęło zalatywać gównem, ale na pewno nie zamieniła się w szambo” – oświadczył w wywiadzie dla „Polska The Times” Ludwik Dorn. Trzeba przyznać, że polityk stara się być intelektualnie uczciwy, to prawda: Polska nie stała się szambem i miejmy nadzieję – nigdy się nie stanie. A że pod rządami PO całkiem intensywnie pachnie, i to bynajmniej nie perfumami, to każdy czuje.
Liczy się tylko skuteczność
Degrengolada rządzących elit, degrengolada aparatu państwa, zwykłe złodziejstwo na wielkie, lecz także całkiem drobne kwoty, ustawiane konkursy, dęte przetargi i kontrakty. Patologia jest codziennością, normą, do której się tak przyzwyczailiśmy, że gdy Krzysztofowi Kwiatkowskiemu stawiane są zarzuty o ustawianie konkursów na stanowiska w NIK, to dało się słyszeć głosy – i sama to pisałam i mówiłam – tak jest wszędzie, w każdej instytucji, w administracji, samorządach czy spółkach skarbu państwa. Na tym polega system sitwy, która opanowała Rzeczpospolitą. I można przyklasnąć byłemu wicepremierowi w rzadzie PiS, gdy nie chce mówić, że Polska to szambo, ale strasznie w niej cuchnie, tyle że mówi on te słowa chwilę po tym, jak wystąpił na Radzie Krajowej Platformy Obywatelskiej i całując Ewę Kopacz w rękę, dziękował za miejsce na liście wyborczej tej partii. Emablując szefową Platformy, Ludwik Dorn czuł przecież ten zapaszek, o którym mówił w wywiadzie zrobionym zaraz po. Czuł zapaszek, całował w rękę, uśmiechał się ładnie na mównicy. To niezła scena – bardzo dużo mówi nie tyle o upadku Dorna, bo ten dokonał się już jakiś...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: