Nasza walka o „Łączkę”

Od kiedy powstała Fundacja „Łączka”, czyli od pół roku, domagamy się dokończenia na Powązkach Wojskowych w Warszawie ekshumacji, identyfikacji i godnego upamiętnienia w wielkim narodowym panteonie wyklętych przez komunę polskich Żołnierzy Niezłomnych. Teraz musimy protestować przeciwko panteonikowi ministra Kunerta

W niedzielę 28 czerwca przesłano nam zdjęcia z Powązek, z których wynikało, że fragment kwatery „Ł” został ogrodzony. Zrozumieliśmy, że to początek realizacji pomysłu ministra Andrzeja Kunerta. We wtorek 30 czerwca zorganizowaliśmy protest. Potem wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.
W dniu protestu przybyło na „Łączkę” kilkaset osób, które chciały obronić kwaterę „Ł” przed niegodnym tego miejsca pomnikiem. Niespodziewanie przybył też sprawca całego zamieszania – sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Andrzej Krzysztof Kunert. Ten sam, który swoje posmoleńskie porządki zaczął od budowy (razem z Bronisławem Komorowskim) pomnika bolszewickich najeźdźców 1920 r. w Ossowie (dziś – jak twierdzi – zrobiłby to samo). Teraz swoją ministerialną karierę kończy (miejmy nadzieję) kolejnymi skandalami na „Łączce”. 
Bez konkretów
Andrzej Kunert przybył na „Łączkę” – jak podejrzewało wielu z nas – po to, aby znów pochwalić się, że prowadzi dialog z rodzinami żołnierzy pochowanych w tym miejscu, oraz że ma ich poparcie w sprawie realizacji forsowanego przez siebie projektu. Tak zapewne będzie przedstawiał sprawę w przychylnych sobie mainstreamowych mediach, ale na „Łączce” spotkał się z chłodnym przyjęciem. Trudno się dziwić – swoje decyzje o budowie panteoniku podejmował bez konsultacji, a co za tym idzie – bez zgody większości rodzin zamordowanych bohaterów.
Andrzej Kunert próbował wmówić zgromadzonym, że ma poparcie rodzin, które wywierały na niego presję budowy panteoniku. Nie jest to zgodne z prawdą, ponieważ duża ich część jest przeciwna tej budowie i od początku istnienia projektu ministra...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: