Kneblowanie rzeczywistości

Jeśli rzeczywistość jest inna, niż chcą tego zwolennicy postępowej lewicy, to… trzeba zakneblować usta tym, którzy mają odwagę na to wskazywać. I to się już dzieje

Czy ktoś, kto w dokumentach swojego syna występuje jako ojciec, może być kobietą? Sąd apelacyjny nie miał najmniejszych wątpliwości, że tak. I zakazał mi jakiegokolwiek kwestionowania, ba, nawet wypowiedzi na temat pewnej osoby, która poddała się procesowi (w sądzie), który zakończył się prawną zmianą płci. Od tej pory, uznał sąd, kwestionowanie wyroków i dokumentów państwa polskiego jest niedopuszczalne. Kłopot polega tylko na tym, że państwo polskie wydało na temat tej osoby różne dokumenty. Jednym z nich jest rzeczywiście zmieniony akt urodzenia tej osoby i w nim występuje ona od kilku lat jako kobieta. Drugim jest jednak akt urodzenia syna tejże osoby, i w nim, tak tak, jest ta osoba zapisana jako mężczyzna-ojciec. Oba dokumenty mają autorytet urzędowy i nie widać powodu, by tylko jeden z nich obowiązywał.
Takim drobiazgami jak rozbieżność dokumentów sąd apelacyjny w Warszawie się jednak nie przejmował. On stoi na straży ideologii gender i uznania, że płeć nie ma zakorzenienia biologicznego czy genetycznego,  a zależy od wolnej woli osoby. Jeśli bardzo pragnie ona być kobietą czy mężczyzną, to nimi jest. A sąd tylko ma to potwierdzić. Biada zaś tym, którzy uznają, że król jest jednak nagi i że wyrok sądowy nie ma mocy zmiany genów, nie wspominając już o zanegowaniu faktu, jakim jest na przykład bycie ojcem. Dla takich złoczyńców, zacofańców i ciemnogrodzian są wyroki. Na razie bez konsekwencji finansowych czy karnych, ale spokojnie, i na to przyjdzie czas, gdy tylko uda się w Polsce wprowadzić rozwiązania dotyczące mowy nienawiści czy równouprawnienia. W USA już skazuje się cukierników czy fotografów, którzy nie chcą przygotowywać usług dla homomałżeństw, i wymusza się na nich zamykanie własnego biznesu. W Polsce skazano mnie (bo o moim procesie mowa) tylko na...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: