Pogranicze w ogniu

– Trzeba zniszczyć, to znaczy fizycznie zlikwidować rosyjskiego wroga i okupanta – mówi mi Andrij, dowódca roty „Prawego Sektora”. Stoimy pod Mariupolem, w bazie tej owianej w Polsce złą sławą organizacji. – Wy, Polacy, znacie doskonale Rosję. Wiecie, czym jest. A na Zachód nie liczcie. Wam też nie pomogą – dodaje Andrij

Reporterzy „Gazety Polskiej” i telewizji Republika od ponad dwóch tygodni przebywają na Ukrainie. Podczas reporterskiej wyprawy odwiedziliśmy m.in. oddział „Czarnej Sotni”, operujący w okolicy miejscowości Stanica Ługańska. To tam z 21 na 22 czerwca zaskoczył nas ostrzał z moździerzy, w wyniku czego noc spędziliśmy w piwnicy ochraniani przez „Czarną Sotnię”.
On tak samo nasz jak wasz
Jak dowiemy się z porannego raportu ppłk. Dmytro Tymczuka, ukraińskiego wojskowego i dziennikarza, koordynatora „Informacyjnego Odporu”: „W kierunku miejscowości Szczastia – Stanica Ługańska terroryści prowadzą aktywne ostrzały pozycji wojsk ukraińskich, prowokując ogień odwetowy w celu wyjawienia systemu ognia punktów kontrolnych i punktów oporu sił ATO. Ostrzały są prowadzone z broni strzeleckiej oraz moździerzy 82 mm, czasami 120 mm”. W ciągu dnia we wsiach panuje jednak spokój. Nieliczni pozostali mieszkańcy Stanicy zmagają się z problemami socjalnymi. Nic dziwnego.
Jak wynika z analizy Ośrodka Studiów Wschodnich: „Od początku wojny ze strefy konfliktu uciekło 2 mln osób, z czego 1,3 mln znalazło schronienie w innych regionach Ukrainy, a 700 tys. wyjechało do Rosji. Ogólnie można szacować, że z obwodów donieckiego i ługańskiego uciekło około 30 proc. mieszkańców. Duże straty poniosła gospodarka regionu – większość kopalń została zniszczona bądź zamknięta, wiele zakładów przemysłowych ograniczyło produkcję lub w pełni ją zatrzymało, a wiele przedsiębiorstw zostało przejętych siłą. W efekcie w regionie doszło do załamania gospodarczego”.
To ostatnie odczuwalne jest również tu, w Stanicy Ługańskiej, i na całym...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: