Putin reanimuje NATO

Prezydent Rosji chciał przejść do historii jako przywódca, który przywrócił swojemu krajowi status światowego mocarstwa. Po przeszło roku „gorącej” wojny z Ukrainą i „zimnej” z Zachodem pewne jest jedno: swoją agresywną polityką tchnął nowego ducha w rozkładający się powoli od 1991 r. Sojusz Północnoatlantycki

Ekspansja NATO jest dla Kremla największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rosji od momentu upadku ZSRS. Kolejne fazy rozszerzania Sojuszu i wstępowanie do niego kolejnych krajów, dawniej należących do bloku wschodniego, a nawet samego Związku Sowieckiego, przyjmowano w Moskwie jako porażki. Władimir Putin, objąwszy rządy, za jeden z najważniejszych celów postawił sobie zatrzymanie marszu NATO na wschód, a od przeszło roku myśli wręcz o rekonkwiście utraconych obszarów Europy Środkowej i Wschodniej. Agresja na Ukrainę i rzucenie wyzwania całemu Zachodowi wywołały skutki wręcz odwrotne. 17 czerwca rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skarżył się: „To nie Rosja zbliża się do czyichś granic. To wojskowa infrastruktura NATO zbliża się do granic Rosji”. Ale to zasługa samej Moskwy. Zamiast oddalać granice NATO od Rosji, Putin przyciąga Sojusz na wschód. A co najważniejsze, narzucona przez Moskwę konfrontacja nadała nowy sens istnienia najpotężniejszemu blokowi militarnemu, który w ostatnich latach przeżywał wyraźny kryzys tożsamości. Prowokowany przez rosyjskiego niedźwiedzia (wojna na Ukrainie, aneksja Krymu, wielkie i częste ćwiczenia wojskowe w pobliżu krajów NATO, groźby pod adresem członków Sojuszu, modernizacja i zwiększanie arsenału jądrowego) Sojusz zaczął się reformować, wzmacniać militarne aspekty swojego działania, poprawiać zdolności bojowe, wreszcie umacniać wschodnią flankę. Należy bowiem pamiętać, że wejście do NATO kolejnych państw postkomunistycznych nie było jednoznaczne z przesunięciem na wschód struktur militarnych i baz Sojuszu. Na wschód od Odry (a nawet Łaby) mieliśmy do czynienia z NATO kategorii B. Teraz to się...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: