Kto wykończył Platformę

Gdyby Andrzej Duda nie wygrał wyborów prezydenckich, to PO prowadziłaby  dzisiaj w sondażach przed PiS-em. Liderowanie to wprawdzie nie byłoby tak zdecydowane jak obecne wyniki PiS-u, ale do wyborów parlamentarnych partia Jarosława Kaczyńskiego walczyłaby co najwyżej o wyrównanie  szans. Być może rzutem na metę wyprzedziłaby PO w ilości zdobytych mandatów.

Mając  prezydenta, PO dalej mogłaby  oferować swojemu zapleczu ciągłość realizacji jego interesów. Niespodziewana dla obozu władzy (ale nie dla  mnie, czego dowodem są pisane tu komentarze – przepraszamza brak skromności) przegrana w wyborach prezydenckich rozwaliła stabilność rządzącego układu. Sytuacja dokładnie się odwróciła. Utrata prezydentury powoduje, że remisowy wynik PO w wyborach parlamentarnych nie daje pewności utrzymania kontroli nad kluczowymi sektorami państwa.  Z kolei psychologiczny rezultat zwycięstwa dał w sondażach  zdecydowane prowadzenie PiS-owi i odpływ elektoratu od PO. Zaplecze biznesowo-polityczne, widząc  tak szybką utratę „mocy”, samo zaczęło ewakuację. To dodatkowo odbiera Platformie możliwość złapania oddechu.
Można więc powiedzieć, że zwycięstwo Dudy było  kluczowym momentem w biegu wydarzeń politycznych najbliższych lat. Nie twierdzę, że wszystko jest już przesądzone. Wręcz przeciwnie, bez ogromnego wysiłku PiS nie uzyska większości pozwalającej mu rządzić, ale wiatr historii wieje w dobrym kierunku.
Co spowodowało, że mimo bardzo wysokiej frekwencji większość głosujących poparła początkowo mało znanego kandydata na prezydenta? Bez wątpienia miał wiele cech osobistych, które mu w tym pomogły. Istotna była bardzo ciężka praca. Nie bez znaczenia pozostało ogromne zaangażowanie społeczne. Na pewno swoje zrobił wysyp prawicowych mediów z telewizją Republika na czele (à propos, proszę pamiętać, że utrzymujemy się, z czego tylko możemy, m.in. z zakupu kart,  co jest Państwa cegiełką na nasze istnienie).
Pytanie, czy to jednak wszystko? Zła...
[pozostało do przeczytania 35% tekstu]
Dostęp do artykułów: