Prezydenckie „oczy i uszy”

Dodano: 10/06/2015 - Nr 23 z 10 czerwca 2015

Bezpieczeństwo \ Co piszczy w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego to instytucja mająca wgląd we wszystkie istotne dla bezpieczeństwa państwa informacje. Ma też realny wpływ na siły zbrojne. Dlatego współpracownicy Bronisława Komorowskiego wpadli na karkołomny pomysł, by mimo przegranej w wyborach utrzymać BBN w swoich rękach  63-letni gen. Lech Majewski, ustępujący szef Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, to jeden z najbardziej zaufanych żołnierzy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zgodnie z przepisami musi przejść na emeryturę. Jednak po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich pojawił się pomysł, aby zastąpił gen. Stanisława Kozieja i został na kilka najbliższych lat szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W jaki sposób? – Najbliżsi współpracownicy Komorowskiego zastanawiali się nad zmianami ustawowymi, które wprowadzałyby pięcioletnią kadencyjność na stanowisku szefa BBN – mówi osoba związana z prezydentem elektem Andrzejem Dudą. W praktyce chodziłoby o doprowadzenie do
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze