Jemen (znów) w ogniu

Konflikt w Jemenie przedstawia się jako wojnę domową sunnickiego rządu z szyickimi rebeliantami, kolejne pole bitwy walczących o dominację na Bliskim Wschodzie Arabii Saudyjskiej i Iranu. Obraz jest jednak dużo bardziej złożony. W cieniu kryje się były dyktator Jemenu, w siłę rosną dżihadyści, nerwowo reaguje rynek naftowy, a swoje chce też ugrać Rosja

Po Syrii i Iraku na Bliskim Wschodzie rozgorzała kolejna wojna, w której bierze udział wielu graczy, a linie podziału nie są tak oczywiste, jak się wydają. Szyiccy rebelianci z plemienia Huti mają wsparcie Iranu i sojusznika w oddziałach wciąż lojalnych wobec byłego prezydenta Alego Abd Allaha Saleha. Broniące się siły rządowe (sunnici) prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego dostały z kolei bezpośrednie wsparcie militarne Arabii Saudyjskiej i dziewięciu innych krajów muzułmańskich. Trzecią siłą, walczącą z dwiema pierwszymi, są dżihadyści z Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego (AQAP) i Państwa Islamskiego (IS). Wszystko dzieje się w kraju biednym, spustoszonym wojnami i podzielonym pod wieloma względami. 65 proc. ludności to sunnici (szafici), a 35 proc. to szyici (zajdyci). Obalony w wyniku arabskiej wiosny Saleh to szyita, ale przez całą karierę zwalczał religijnych pobratymców, dopiero niedawno wszedł z nimi w sojusz wymierzony w Saudów. Jego następca Hadi to sunnita. Sam Jemen dopiero od 1990 r. funkcjonuje jako jedno państwo po zjednoczeniu Północy (monarchia, potem republika) z Południem (kolonia brytyjska, potem komunistyczny satelita ZSRS).
Od Yahyi do Saleha
Jemen przez setki lat był prowincją tureckiego imperium, a w I poł. XIX w. w rejonie Adenu kolonię założyli Brytyjczycy. W 1918 r. Jemen uzyskał niepodległość jako królestwo. Na tronie zasiadł – na trzy dekady – Imam Yahya, przywódca zajdytów, powstałej w VIII w. sekty zaliczanej do szyitów. Yahya prowadził politykę izolacjonizmu, ale brak sojuszników zemścił się wraz z rosnącą presją wielkiego sąsiada. W 1932 r. Ibn...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: