Świat wiecznego pokoju legł już jakiś czas temu w gruzach. Światowi przywódcy jednak wciąż zdają się wierzyć, że uda im się uratować pokój metodami chłopców z podstawówki

Przesada? Niestety nie. Od jakiegoś czasu obserwować bowiem możemy, jak na całkowicie realną, prowadzoną w militarny i w niezwykle brutalny sposób inwazję nieodmiennie odpowiadają metodami „symbolicznymi”. I tak, gdy muzułmanie zabijają „satyryków” z „Charlie Hebdo”, to zamiast zastanowić się, czy standardy „wolności słowa”, jakie panują we Francji, są odpowiednie, albo zamiast jednoznacznie spacyfikować sytuację, politycy zachodni zorganizowali marsz i pochodzili sobie po Paryżu. W pewnym sensie ich rozumiem, bo to piękne miasto (pozdrawiam klub „Gazety Polskiej”, który mnie tam ostatnio gościł), ale trudno uznać wędrowanie po ulicach za realną politykę. Kilka tygodni później
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: