Co wiedzą Niemcy o zamachu w Smoleńsku

Niemieckie służby uważają, że katastrofa w Smoleńsku nie była wypadkiem – wynika z ustaleń Jürgena Rotha, słynnego niemieckiego dziennikarza śledczego. 8 kwietnia ukaże się jego najnowsza książka „Zamknięte akta S.”, ujawniająca nieznane fakty dotyczące tragedii smoleńskiej

„W rosyjskiej wersji wydarzeń występuje tak wiele błędów, manipulacji i dezinformacji, że nie sposób zlekceważyć tych faktów” – tłumaczył na antenie telewizji Republika Jürgen Roth. 
„Po raz pierwszy nabrałem wątpliwości, kiedy Rosjanie opublikowali swój raport, upierając się, że był to wypadek. Miałem wątpliwości odnośnie do wiarygodności ludzi odpowiedzialnych za dochodzenie i zacząłem się tym interesować, ponieważ śledzę rosyjską politykę kłamstw i manipulacji. Starałem się dowiedzieć, co kryje się za tym tzw. wypadkiem” – wyjaśniał Jürgen Roth, pytany o to, dlaczego w ogóle postanowił napisać książkę na temat katastrofy smoleńskiej.
Dziennikarz ujawnił, iż dysponuje dwoma raportami niemieckiego wywiadu, z których wynika, że niemieckie służby specjalne nie miały wątpliwości co do okoliczności wydarzeń w Smoleńsku.
„Choć z punktu widzenia wywiadu zawsze trzeba być ostrożnym – oni uważają, że nie był to wypadek i zastosowano tam prawdziwe materiały wybuchowe. Poszedłem dalej, starałem się dowiedzieć czegoś więcej. To było dociekanie faktów, tego, co się wydarzyło. Było tyle wskazówek, tyle dowodów wskazujących na to, że nie był to wypadek (...), że musiało być to coś więcej” – mówił niemiecki dziennikarz.
Jürgen Roth zaznacza, że książkę napisał przede wszystkim dla Niemców, którzy nie wiedzą nic na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w Smoleńsku. Jedyną wiedzę na ten temat mają z mediów, i jest ona oparta wyłącznie na rosyjskiej narracji i ustaleniach polskiej komisji Millera. 
Roth wyraźnie podkreśla, że w 2010 r. prezydent Lech Kaczyński był jedynym politykiem, który otwarcie krytykował politykę Putina. Dlatego – zdaniem...
[pozostało do przeczytania 21% tekstu]
Dostęp do artykułów: