Mistrz absurdu uwiecznionego

Z wizytą w „Nowym Państwie” \ Stanisław Bareja wiecznie żywy

W 1977 r. Bareja rozpoczął współpracę z KOR, aktywnie biorąc udział w konspiracji. Dopuszczenie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” na ekrany kin przypłacił zawałem serca. Wojny z władzą nie mógł wygrać, lecz ośmieszał ją przy każdej okazji Pod koniec czerwca 1977 r. w Warszawie rozpoczęto zdjęcia do komedii „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Bareja i Tym mieli wspólną wizję komedii nasyconej satyrą obyczajową, społeczną i polityczną. Ekipa pracowała w Warszawie, Paryżu i Hajduszoboszlo (Węgry). W scenopisie filmu znajdziemy wiele ujęć, które zostały skrócone lub usunięte przez cenzurę, tracąc ironiczną wymowę. [...] Tuż przed końcem filmu w kadrze widzimy mężczyznę w roboczym stroju i gumiakach (Wojciech Pokora), który klnie na uciekającą świnię: „Czekaj, cholero, jak cię złapię…”. Ujęcie wygląda na „doczepione” do fabuły. Na wyciętych pięciu metrach celuloidowej taśmy można było zobaczyć,  jak biegnącemu chłopu robotnikowi drogę zastąpił milicjant: – Co tak na ukos
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze