Zderzenie furii, czyli teoria katastrof

Dodano: 16/01/2015

Maciej Parowski \ Film

„Dzikie historie”, produkcja Almodovara złożona z sześciu nowel, wyreżyserowana przez Szifrona, zaczyna się kraksą lotniczą, potem napięcie narasta. Ludzie wpadają w szał, by rzucać się sobie do gardeł. Budynki wylatują w powietrze, weselna sala zamienia się w pobojowisko, kucharski tasak znajduje zgoła niekuchenne zastosowanie, a pojazdy sczepione w wyniku konfliktu kierowców stają w ogniu. Tylko jedna historia kończy się pojednaniem na gruzach, w pozostałych nie brak ofiar. Głupio dodawać na zakończenie tej wyliczanki, że rzecz jest komedią. Szczęśliwie niegłupią i gorzką oczywiście. Pod auspicjami Almodovara – szydercy i prowokatora, wirtuoza emocjonalnego i wizualnego kiczu – powstał nietypowy traktat. Chodzi o grzeszną i zapalną naturę człowieka jako jednostki, w tym konkretnym przypadku Hiszpana, skądinąd mistrza awantur. Ale i o dynamikę międzyludzkich katastrof oraz ich społeczne i technologiczne oprzyrządowanie, które zawodzi lub wręcz skłania do furii. Co
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze