Jesteśmy śmiertelni

Dodano: 15/10/2014 - Nr 42 z 15 października 2014

Śmierć Anny Przybylskiej wywołała w polskich mediach i w opinii publicznej szok. Szok, który pokazuje, że współczesna popkultura wyeliminowała z nas świadomość śmiertelności Zacznę od wyrazów współczucia dla rodziny i bliskich Anny Przybylskiej. Dla nich, szczególnie dla jej dzieci i życiowego partnera, śmierć mamy i ukochanej osoby jest oczywistym i niewątpliwym dramatem, który trzeba uszanować. A tym, co można im ofiarować, jest modlitwa o siłę i o wieczną szczęśliwość dla najbliższej im osoby. Ich szok, ból są więc dość oczywiste. Trudno jednak nie dostrzec, że poza niewątpliwą tragedią rodziny i pięknym elementem, jakim był powrót do Boga w ostatnim roku życia polskiej aktorki, w przestrzeni publicznej mamy do czynienia także z pewną historią. Przez kilka dni tabloidy i poważne gazety rozpisywały się na temat śmierci Anny Przybylskiej, publikowały rozmowy z lekarzami i budowały mit „świętej” celebrytki. A ludzie rzeczywiście żyli tym tematem. Nie zamierzam się
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze