Koń na wzgórzu

Moskale sami zostawiali po sobie pomniki. Nie musimy ich już budować. Te pomniki to kloaczne ślady w rozbebeszonych polskich domach, rozprute książki, spalone meble. A nawet swoiste, modernistyczne „dzieła barbarzyńskiej sztuki”

Gdy w 1920 r. Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, Polskę ogarnęło przerażenie. „Zza kordonu wojsk bolszewickich, z okolic zajętych przez armię czerwoną przekradały się wieści piekielne: pożary, grabieże, morderstwa, krwiożercze sądy czerezwyczajki, zabójstwa obywateli miejskich bez sądu, za to jedynie, że są właścicielami większej własności. Mordowanie księży. Pastwienie się nad kobietami. Któż z nas w oczach nie ma tego korowodu
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: