Bez widoków na polski Leninopad

Pamięć \ Ubeliski wciąż straszą

Widok upadającej figury Włodzimierza Lenina i wiwatujących z tego powodu tysięcy mieszkańców Charkowa jest dowodem, że mimo kłopotów dekomunizacja na Ukrainie postępuje przynajmniej w sferze symboliki. A w Polsce? Komunistyczni patroni mają się dobrze, a Rosjanie chcą stawiać na naszych nekropoliach pomniki bolszewikom Charków przed II wojną światową był stolicą sowieckiej Ukrainy. To tu do dziś występują mocne sympatie separatystyczne i prorosyjskie. Miasto jest wciąż narażone na rosyjską infiltrację. Na tym większą uwagę zasługuje więc fakt, że tysiące ludzi skakały z radości, kiedy runął monument, którego jeszcze w lutym bronili prorosyjscy demonstranci. Teraz trudno było znaleźć kogoś, kto by bronił „wodza rewolucji”. „Charków to Ukraina” – krzyczeli protestujący zgromadzeni wokół pomnika. Leninopad – tak nazwano na Ukrainie falę obalania komunistycznych pomników, która przetoczyła się przez ten kraj. Usunięto już ich setki. „Lenin? Niech pada. (…) Oby tylko
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze