Śledztwo we mgle

Czy kiedykolwiek poznamy motywy, zleceniodawców i rzeczywistych zabójców byłego szefa policji Marka Papały? Szesnastoletnie śledztwo jest wystarczającą odpowiedzią na to pytanie. Ta zbrodnia jest kolejną na długiej, tragicznej liście zamordowanych osób, których zabójców nigdy nie wykryto

Kilka dni temu prokurator generalny Andrzej Seremet po raz kolejny przedłużył śledztwo w sprawie zabójstwa byłego szefa policji. Jednocześnie trwa tajne postępowanie dotyczące nieprawidłowości, do których miało dojść w latach 1998–2004 w czasie, gdy śledztwo w sprawie zabójstwa Marka Papały prowadził prokurator Jerzy Mierzewski razem z policjantami z Komendy Głównej Policji.
Tajne śledztwo
Od dwóch lat w łódzkiej prokuraturze apelacyjnej prowadzone jest tajne postępowanie w związku z nieprawidłowościami w śledztwie dotyczącym zabójstwa Marka Papały.
Łódzkie śledztwo zostało wszczęte w sprawie „utrudniania postępowania karnego prowadzonego w sprawie zabójstwa nadinspektora Marka Papały, poprzez ukrycie dokumentu mogącego zawierać istotne wskazania co do ustalenia ewentualnego sprawcy zbrodni”, a łódzcy śledczy badali okres od 15 lipca 1998 r. do 9 czerwca 2004 r.
Dokument, o którym mowa, to notatka, o jakiej napisał cztery lata temu portal tvp.info. „Niespełna trzy tygodnie po zabójstwie gen. Marka Papały do oficera dyżurnego mokotowskiej policji zadzwonił anonimowy mężczyzna. Informator powiedział, że w zabójstwo generała Papały zamieszani są Rafał Kanigowski, ps. „Gruby” vel „Pułkownik”, oraz Marcin P. Policjant sporządził notatkę i przekazał do Komendy Głównej Policji. Te niezmiernie ważne informacje jednak w tajemniczy sposób zaginęły na długie sześć lat. Dopiero w 2004 r. austriacki policjant, zdziwiony, zapytał prokuratorów, dlaczego nie wykorzystują wiedzy Marcina P., który był kierowcą Kanigowskiego. P. zeznawał w Wiedniu w sprawie działalności Jeremiasza Barańskiego, ps. „Baranina” vel „Tato”, wiedeńskiego bossa...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: