Donald uciekł, ekipa zostaje

Dymisja rządu Donalda Tuska została przyjęta przez prezydenta. Teraz Ewa Kopacz, namaszczona przez koalicję PO-PSL na szefa rządu, musi powołać nową Radę Ministrów. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że pewne zmiany będą, jednak nowe twarze wcale nie oznaczają nowej jakości – do rządu mają szanse dostać się politycy, którzy zdążyli się już skompromitować. – Zmiana kilku ministrów nic nie zmieni. Taki rząd nadal będzie gwarancją gnicia kraju i społeczeństwa – stwierdza dr Jerzy Targalski

Chociaż Ewa Kopacz nie powiedziała jeszcze nic oficjalnie, to w kuluarach sejmowych aż huczy od hipotez. Wszystkie zmiany dotyczyć mają jednak tylko osób z PO lub ściągniętych do rządu przez Tuska. Można odnieść wrażenie, że wszystkie te burzliwe przetasowania nie dotyczą PSL-u. Zresztą minister gospodarki, wicepremier Janusz Piechociński zapowiedział już, że będzie postulował pozostawienie w rządzie ministrów ze swojej partii: ministra rolnictwa Marka Sawickiego i ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza. Sam zapewne także zachowa stanowisko.
Spadek po Bieńkowskiej
Niezależnie od tego, ile jest prawdy w medialnych spekulacjach, z całą pewnością zmiany nastąpią w Ministerstwie Rozwoju i Infrastruktury – dotychczasowa szefowa resortu Elżbieta Bieńkowska obejmie funkcję komisarza UE. Kto dostanie po niej resort? Przez dłuższy czas pojawiały się hipotezy, że ministerstwo zostanie podzielone. Tę wersję potwierdzali nasi informatorzy. – Moim zdaniem jest prawie pewne, że jeden z resortów obejmie europoseł Jan Olbrycht – mówił nam polityk PO pragnący zachować anonimowość.
Inny nasz informator wypowiadał się bardziej precyzyjnie. Jego zdaniem Olbrycht miał wziąć infrastrukturę, a Ministerstwo Rozwoju Regionalnego miał objąć Adam Ździebło, obecny sekretarz stanu w superministerstwie Bieńkowskiej. Sam Olbrycht pytany przez nas o to, czy zostanie ministrem, zdementował te informacje.
Natomiast w ubiegły czwartek, po spotkaniu czołowych...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: