Konformista ksiądz Lemański

Wiele wskazuje na to, że ks. Wojciech Lemański wreszcie się doigrał. Jego występ na Przystanku Woodstock wywołał bowiem zapowiedź ostrej reakcji kurii

To, co wygadywał ks. Wojciech Lemański podczas spotkania z młodzieżą, woła o pomstę do nieba. I to nawet nie dlatego, że mówił złośliwości pod adresem biskupów – sugerował np., że aby cokolwiek się zmieniło (czytaj: żeby Kościół zamiast magisterium papieskiego przyjął magisterium z Czerskiej), trzeba, by biskupi wymarli. Przede wszystkim jednak w swoich wypowiedziach prezentował on nieprawdziwy i nieewangeliczny obraz Kościoła i jego nauki. Trudno bowiem inaczej zinterpretować stwierdzenia, że rozłam czy schizma nie są niczym istotnym i w zasadzie nie ma się czym przejmować. Nie sposób też nie spostrzec, iż duchowny sugerował, że młodzi powinni opuszczać świątynie, gdy nie podoba im się kazanie, a także, że zaatakował (to już niestety pewna norma) obronę życia  głoszoną przez Kościół.
Te ostatnie wypowiedzi warto przytoczyć w całości. – Gdy człowiek, jak Papież Franciszek, wsłucha się w ból i rozpacz, to później nie opowiada banialuków o szlachetności cierpienia matce, która urodziła nieuleczalnie chore dziecko – oznajmił, najwyraźniej nawiązując do sprawy dziecka, które urodziło się w Szpitalu Bielańskim, a którego nie zabito w Szpitalu sw. Rodziny. A chwilę później odniósł się zupełnie wprost do tej sprawy, przy okazji odszkodowań dla ofiar pedofilów. – To dobre nawiązanie do dyskursu o, na szczęście, byłym już dyrektorze Szpitala św. Rodziny – oznajmił. I już tylko te słowa skłaniają do pytań, czy człowiek, który nie ma pojęcia o nauczaniu Kościoła, powinien nadal występować jako jego kapłan. 
Warto mieć bowiem świadomość, że nauczanie o chrześcijańskiej wartości cierpienia jest obecne w Kościele od zawsze, a św. Jan Paweł II poświęcił temu zagadnieniu cały dokument „Salvifici doloris”. I aż trudno nie zadać pytania, czy ks. Lemański czytał ten tekst i czy się z nim zgadza...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: