Zatrute mózgi dziennikarzy „Wyborczej”

„Podstawowym narzędziem polityki w Rosji stało się kłamstwo. Kłamstwo niewyszukane, ordynarne i niedorzeczne, które z łatwością daje się obalić. A mimo to owo kłamstwo kwitnie i zatruwa mózgi” – pisze na łamach „Gazety Wyborczej” jej wicenaczelny Jarosław Kurski. Cztery lata temu „GW” sama propagowała niewyszukane, ordynarne i niedorzeczne kłamstwa Rosjan, „zatruwające mózgi” dziennikarzy

„Gazeta Wyborcza” opisując zestrzelenie malezyjskiego Boeinga 777, usilnie stara się zatrzeć fatalne wrażenie, że od 2010 r. kolportowała rosyjskie „wrzutki” dotyczące katastrofy smoleńskiej. Kilka dni temu Jarosław Kurski napisał: „Podstawowym narzędziem polityki w Rosji stało się kłamstwo. Kłamstwo niewyszukane, ordynarne i niedorzeczne, które z łatwością daje się obalić. A mimo to owo kłamstwo kwitnie i zatruwa mózgi”. Na łamach „Gazety Wyborczej” mogliśmy również przeczytać, że „oficjalne media rosyjskie wszelkimi sposobami przekonują obywateli, że nic nie potwierdza winy rebeliantów ze wschodu Ukrainy i ich kremlowskich patronów za tragedię Boeinga 777 pod Donieckiem”.

„GW”: Nagrodzić Rosjan!

Katastrofa smoleńska wywołała w dziennikarzach „GW” zupełnie inne reakcje na temat prawdomówności i uczciwości Rosjan. Już 12 kwietnia 2010 r., dwa dni po katastrofie smoleńskiej, dziennikarz „GW” Marcin Wojciechowski (dziś rzecznik MSZ) napisał tekst pt. „Dziękujemy wam, bracia Moskale”. „Wzruszony prezydent Władimir Putin żegnający ciało Lecha Kaczyńskiego. Wcześniej osobiście kierujący akcją ratunkową w Smoleńsku i początkiem prac komisji wyjaśniającej przyczyny wypadku [...]. To gesty bez precedensu. Tak samo jak szczere współczucie i zainteresowanie rosyjskich mediów [...]. Zachowanie Rosjan po tragedii w Smoleńsku całkowicie przeczy tezom tych, którzy twierdzą, że zbliżenie Polski i Rosji jest niemożliwe. Zobaczymy, co przyniesie czas, ale pojednanie polsko-rosyjskie ma szansę z płonnego marzenia przemienić się w realny fakt” –...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: