Piękny Owsiak i brzydka Polska

Jesteście wszyscy piękni! – krzyczy przez mikrofon Jurek Owsiak do młodzieży skaczącej pod sceną Przystanku Woodstock. – Fajny facet i przystojny – mówi o księdzu Lemańskim jedna z dziennikarek „Gazety Wyborczej” w centrum prasowym festiwalu. „My jesteśmy fajni, ale ogólnie Polacy to syf” – takiego przekonania mieli nabrać uczestnicy tegorocznego Woodstocku

Najpiękniejszy Festiwal Świata” – tak reklamuje się impreza Owsiaka. I tak zachwalają ją główne media. Feministka Magdalena Środa, jedna z głównych gości festiwalu, określa Woodstock jako „przepiękny”, choć na swoim blogu wspomina, że nie lubi piwa i spania w namiocie. Pani profesor z tak wydelikaconym gustem zapewne nie spodobałoby się to, co rano na woodstockowym polu znalazłam na moim namiocie – puszki, resztki jedzenia, zgubione kosmetyki, zużyty papier toaletowy oraz męskie majtki.
Ale Jurkowi nie o urodę papieru toaletowego chodzi, lecz o nas – młodych. To, co robią uczestnicy festiwalu, jest piękne. Super, miło z jego strony. Młodzież przez chwilę poczuła się dobrze. Jesteśmy piękni i młodzi. W dodatku dostrzegł to Jurek Owsiak. To wystarczający powód, by go lubić. Pojęcie „piękno” przez trzy dni Woodstocku było odmieniane przez wszystkie przypadki.
Piękni jak dwie aborcje
Wśród gości festiwalu jest Maria Czubaszek, chwaląca się dwiema aborcjami i nielubieniem dzieci, gość Akademii Sztuk Przepięknych. Żali się, że Polacy nie umieją się śmiać z tego, z czego ona sama zrywa boki: – Bo niby rodzina jest najważniejsza. W mafii też rodzina jest najważniejsza.
– Pierwsze, co zrobiła Maria Czubaszek, gdy spóźniona dojechała do nas na spotkanie, powiedziała „dajcie zajarać”. To cudowne – mówi na konferencji prasowej Owsiak.
– Gdyby Polacy mieli więcej poczucia humoru, w kraju żyłoby się lepiej – stwierdza Czubaszek. Wyłania się więc po raz pierwszy obraz Polaków – jesteśmy smutasami. To, jak żyje się Polakom, to ich wina, a nie władzy – ten wniosek nasuwa...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: