Czar dawnej Warszawy

Tysiące ludzi, piękne kobiety i najszybsze konie krwi angielskiej w Polsce – tak w telegraficznym skrócie wyglądały 70. Służewiec Derby o nagrodę prezydenta RP, które odbyły się na przechodzącym gruntowną przebudowę Torze Służewieckim. – Warto pojawić się na wyścigach, by poczuć powiew historii i tradycji – podkreślali uczestnicy gonitw

W Polsce branża wyścigów konnych przechodzi wiele trudności. W latach 90. państwo pozbyło się wielu stadnin, które częściowo popadły w ruinę. Stali bywalcy Toru Służewieckiego i miłośnicy wyścigów podkreślają, że sport ten jest popularny wśród osób starszych, które pamiętają przedwojenne boom i modę. Widać jednak pewne symptomy poprawy. 
Jednym z nich są największe imprezy w sezonie, z których jedna odbyła się 6 lipca. 70. Derby na warszawskim Służewcu zakończyły się pełnym sukcesem. Impreza zgromadziła tłumy z całej Polski. – Przyjechaliśmy do Warszawy aż ze Śląska. Panuje tutaj niepowtarzalna atmosfera. Słyszy się tętent koni, czuje te emocje, to absolutnie niesamowite. Naprawdę warto się wybrać na taką gonitwę. Jesteśmy tu drugi raz, ale na pewno nie ostatni – mówią nam Dorota i Bartosz Ćwiekowie. Na uczestników imprezy czekało wiele atrakcji, w tym m.in. konkurs na najpiękniejszy kapelusz, wzorowany na słynnym konkursie odbywającym się w Ascot. O tytuł walczyło blisko osiemdziesiąt pań, wygrała Magdalena Witosz.
Emocje były jednak przede wszystkim na torze. W trakcie derbowego dnia odbyło się dziewięć gonitw. Każda z nich miała swoją dramaturgię. Największe zainteresowanie budziła jednak główna gonitwa o tytuł Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Podobny wyścig odbywa się w Warszawie po raz 70. Co ciekawe, opis pierwszego wyścigu znajdujemy w... „Gazecie Polskiej” z 17 lipca 1939 r. „Pierwsze »Derby« na torze służewieckim rozegrane było bardzo ciekawe i emocjonujące. Wynik był niesłychanie trudny do przewidzenia” – czytamy w relacji wychodzącego przed wojną dziennika. Wtedy wyścig...
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: