Echo niosło daleko (Wspomnienia Józefy Bryg)

Pewna znajoma Ukrainka ukryła nas w piwnicy mieszczącej się w stodole. Wraz z przybywającymi Polakami przyszła ukraińska konfidentka, która po usłyszeniu wystrzału zaczęła głośno krzyczeć. Wtedy banderowcy weszli do środka i wszystkich przepędzili ze schronu. Wygonili nas na łąkę, gdzie już było dużo ludzi i nadal przybywali ze wszystkich stron, prowadzeni pod karabinami. Cały dzień było słychać komendę „Dawaj! Dawaj!”. Do dziś słyszę to zawołanie

Moje dzieciństwo to paniczny strach.
Młodość – to ciągły smutek i żal z powodu osierocenia.
Starszy wiek – też niełaskawy – „samotność”.

Nazywam się Józefa Bryg, pochodzę z rodziny rolniczej,
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: