Donbas – decydujące starcie

Prowadzona we wschodnich obwodach Ukrainy operacja wojsk rządowych daje wymierne rezultaty. W sobotę rosyjskie grupy dywersyjne, które w panice opuściły Słowiańsk i Kramatorsk, uciekały w kierunku Gorłówki i Doniecka. Ukraińscy komentatorzy z zadowoleniem witają błękitno-żółte flagi ponownie powiewające nad odbitymi miastami, jednak wskazują na błędy popełnione przez dowództwo i przewidują, że kolejne etapy operacji będą trudniejsze

Nie udało się zapobiec przegrupowaniu sił separatystów, którzy uciekli z okrążenia i przeniknęli do dużych ośrodków miejskich na wschodzie. Wojskowi tłumaczyli, że najemnicy wykorzystywali zrabowane mieszkańcom prywatne samochody. „Nie będziemy strzelać do wszystkiego, co porusza się po drogach” – argumentowali. Jednak w sobotę rosyjska telewizja pokazała kolumnę terrorystów uciekających ze Słowiańska. W jej skład wchodziły pojazdy pancerne i wojskowe ciężarówki, wiozące uzbrojonych ludzi w nieoznakowanych mundurach. Trudno byłoby pomylić ich z cywilami. Według jednej z wersji, Ukraińcy pozwolili terrorystom opuścić Słowiańsk i Kramatorsk, by uniknąć strat wśród ludności cywilnej. Problem w tym, że walczyć z najemnikami okupującymi budynki w centrach dużych miast będzie jeszcze trudniej. „Pamiętamy, jak trudno było odbić niewielki Słowiańsk pełen cywilnych mieszkańców. Walczyć w stolicach obwodów (Ługańsku i Doniecku), biorąc pod uwagę ogromną liczbę mieszkańców, będzie o wiele trudniej“ – twierdzi szef centrum badań wojskowo-politycznych Dmytro Tymczuk.
Terror z apetytem na emerytury
Tymczasem mieszkańcy Donbasu, nawet ci o prorosyjskich sympatiach, mają dość chaosu i bandytyzmu panującego na obszarach kontrolowanych przez terrorystów. 3 lipca ukradli oni z PrywatBanku w Doniecku 15 mln hrywien przeznaczonych na wypłatę emerytur i pensji. Niestabilność i widmo gospodarczej katastrofy, w jakiej pogrąży się region w przypadku dalszego trwania konfliktu, budzi lęk i powoduje, że poparcie dla...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: