Chiński przekręt bandy Putina

Wyprawa Władimira Putina do Państwa Środka i podpisane umowy energetyczne należy rozpatrywać w dwóch aspektach. Pierwszy – na którym wszyscy się skupiają – to geopolityka (budowanie antyamerykańskiego sojuszu z Chinami i zwrot od Europy ku Azji). Ale istotniejszy jest, być może, ten drugi. Warunki umowy z Chinami są niekorzystne dla Rosji, za to umożliwiają klice Putina kolejną wielką grabież

Kontrakt gazowy z Chinami nie jest dla Rosji korzystny biznesowo, a i polityczna jego wartość jest dyskusyjna. To Putinowi zależało, żeby właśnie teraz dobić targu, więc musiał przepłacić – taka jest logika targowania się. Dlaczego Putinowi zależało? Na pewno ważny był kontekst konfliktu z Ukrainą. Chciał pokazać Zachodowi, a przede wszystkim rodakom, że Rosja to mocarstwo, którego sojusznikiem są potężne Chiny, że próby izolowania Moskwy są nieskuteczne. Chciał zademonstrować Europie, że ma alternatywę dla sprzedaży gazu. Ale to wszystko w pełni nie tłumaczy pośpiechu i faktycznej kapitulacji rosyjskich negocjatorów w ostatniej chwili, już w Szanghaju.

Kremlowska OPG
Charakterystyczne dla języka rosyjskiego jest częste używanie skrótów. Jednym z bardziej znanych jest OPG. Swojego czasu głośno było o Sołncewskiej OPG czy Tambowskiej OPG. Czyli „mafii sołncewskiej” i „mafii tambowskiej”. Bo OPG to skrót od „zorganizowana grupa przestępcza” („organizowannaja priestupnaja grupa”). Współczesną Rosją rządzi właśnie taka OPG, a jej hersztem jest Putin. Banda bije i zabija (Czeczenia, Gruzja, Ukraina), ale przede wszystkim kradnie. Ostatnio zrobiła dwa wielkie skoki na kasę. Pierwszy to Soczi – mechanizm ssania publicznych środków przez prywatne, zaprzyjaźnione biznesy Putina pokazaliśmy w „Gazecie Polskiej” z 12 lutego („Olimpijski skok na kasę”), drugi to umowa gazowa z Chinami.
Ważne w tym kontekście są sankcje, jakie Zachód nałożył na Rosję w związku z Ukrainą. Ale nie dlatego, że szkodzą Rosji jako państwu,...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: