Zamknąć granicę z Kaliningradem

Sprawa zamknięcia granicy z obwodem kaliningradzkim powinna stać się priorytetem opozycji. Napływ ogromnej liczby Rosjan do naszego kraju (od początku br. roku granicę przekroczyło prawie 2,5 mln osób) sprawia, że władze Kremla mogą w dowolnej chwili wykorzystać argument o „prześladowaniu” obywateli rosyjskich lub „dostrzec zagrożenia” dla ich interesów. Nie wolno dłużej akceptować sytuacji, która stwarza tak poważne niebezpieczeństwo i może zostać wykorzystana przez Putina do eskalacji konfliktu z Polską

„Faszyzm nie przejdzie”, „Dość ludobójstwa na Ukrainie” – pod tymi hasłami odbył się w Kaliningradzie wiec poparcia dla polityki przywódców Kremla. Mieszkańcy obwodu protestowali przeciwko „przemocy ukraińskich banderowców” i „machinacjom imperialistów amerykańskich” oraz uczcili minutą ciszy pamięć „30 żołnierzy Gwardii Narodowej rozstrzelanych na Ukrainie za odmowę strzelania do ludzi”. Zwyczajowo niesiono flagi ZSRS i przekreślone symbole faszystowskie.
Ten opis nie dotyczy manifestacji z lat 60. ubiegłego wieku. Wiec weteranów armii radzieckiej, młodzieży i mieszkańców Kaliningradu odbył się w ubiegły piątek i był kolejnym „spontanicznym odruchem” społeczności zamieszkującej rosyjską enklawę.
Nie ma wątpliwości, że był to „odruch spontaniczny”, ponieważ reakcje naszych wschodnich sąsiadów na zbrojną napaść na Ukrainę są wręcz entuzjastyczne.

Co Rosjanie widzą w Putinie
Z najnowszych badań Centrum Levanda wynika, że gdyby wybory prezydenckie odbyły się w maju br., Putin mógłby liczyć na 81-procentowe poparcie. Drudzy w kolejności – komuniści Ziuganow i Żyrinowski – otrzymaliby zaledwie 7 i 4 proc. Socjologowie z Levandy podkreślają, że w czasie ostatniego miesiąca liczba osób, które chciałyby wzmocnienia więzi z Zachodem, spadła do najniższego od dziesięciu lat poziomu i wynosi obecnie 39 proc. Jednocześnie, zaledwie 21 proc Rosjan chciałoby, aby ich państwo stało się „państwem...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: