Prokuratura zbada inwigilację prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Doniesienie złożyło Prawo i Sprawiedliwość, gdy na jaw wyszły informacje, że prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która zajmowała się tzw. incydentem gruzińskim. O skandalu określanym jako większy niż afera Watergate obszernie informowała „Gazeta Polska” w poprzednim numerze. Ustaliliśmy, że Centrum Antyterrorystyczne (CAT) ABW gromadziło informacje na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego i urzędników jego kancelarii jeszcze w kwietniu 2010 r. Furtką umożliwiającą działania wobec prezydenta Kaczyńskiego było śledztwo dotyczące wycieku opracowanego przez CAT raportu na temat próby zamachu na Lecha Kaczyńskiego. Dokument przedstawił wydarzenia w Gruzji w 2008 r. tak jak chciał Władimir Putin: odpowiedzialnością za próbę zamachu na prezydenta RP obciążono stronę gruzińską. Według informacji „Gazety Polskiej”, w CAT nieustannie, przez siedem dni w tygodniu, do tej sprawy było oddelegowanych kilku zaufanych pracowników Centrum. To oni
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze