Drony na horyzoncie

Rok 2024, kolejna misja międzynarodowych sił rozjemczych w Azji Środkowej. W jednej z wiosek niewielki oddział rozpoznawczy wpada w zasadzkę. Niestety, górzysty teren uniemożliwia skuteczną odsiecz i szybkie przybycie posiłków lądem. Żołnierze ostrzeliwani ze wszystkich stron nie tracą jednak nadziei. A gdy na niebie pojawia się niewielki punkcik, już wiedzą, że niebawem uda się im wydostać z tej śmiertelnej matni

I rzeczywiście, po pewnym czasie dzieje się coś, co obecnie trudno jest nam sobie wyobrazić. W powietrzu pojawiają się stosunkowo niewielkie maszyny, przypominające małe śmigłowce. Żołnierze wiedzą, że to śmiertelnie niebezpieczne dla wroga latające roboty. Wyposażone w odbiorniki GPS oraz uzbrojone w broń maszynową ostrzeliwują z powietrza stanowiska wroga i zmierzają w kierunku osaczonego oddziału. Jest ich sporo, lecą wysoko, tak by z ziemi było trudno je trafić. Dowódca zwiadu lekko się uśmiecha. Gdy jakiś czas temu pojawił się na niebie maleńki punkcik oznaczający drona zwiadowczego, był pewien, że niebawem się tu zjawią inne maszyny. Tymczasem wokół wioski rozpętuje się prawdziwe piekło. Drony otwierają ogień w kierunku pozycji nieprzyjaciela, mimo że wróg się ostrzeliwuje, przewaga ogniowa latających maszyn jest przygniatająca. Po niecałym kwadransie jest już po wszystkim. Latające roboty dobrze wykonały swoją pracę.

To już nie fikcja
Póki co, opisana scena należy jeszcze do tych z gatunku science fiction, jednak wszystko wskazuje na to, że już może niezbyt długo. W wielu państwach, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i Izraelu, trwają wzmożone prace badawcze nad wykorzystaniem wymyślonych dla potrzeb wojska niewielkich maszyn latających zwanych dronami lub bezzałogowymi aparatami latającymi (ang. Unmanned Aerial Vehicle – UAV). Wykorzystuje się je przede wszystkim do misji zwiadowczych, w tym do obserwacji i rozpoznania, i wyposaża w głowice optoelektroniczne. Jak na razie nie...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: