Czy kontrwywiad ochroni Rzeczpospolitą

Ile jeszcze trzeba sygnałów płynących ze świata zachodniego, aby nad Wisłą zauważono prawdziwą skalę aktywności rosyjskiego wywiadu? W mediach rządowego nurtu od lat powtarzane są opinie o tym, że Polska nie jest państwem ważnym dla rosyjskiego wywiadu, że jesteśmy tylko peryferiami, a działa u nas garstka rosyjskiej agentury, która jest na pewno dobrze rozpoznana przez polskie służby kontrwywiadowcze

Ostatnie komentarze do wypowiedzi szefa Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Hansa-Georga Maassena były dokładnie w tym samym duchu. Szef niemieckiego kontrwywiadu zwrócił uwagę, że nasiliło się działanie rosyjskiego wywiadu SWR i podkreślił, że „żaden inny kraj nie traktuje działalności szpiegowskiej w Niemczech tak poważnie jak Rosja”. Przytoczył także dane wskazujące, że w ciągu roku dochodzi na terenie Niemiec do około stu prób werbunku, a jedna trzecia wszystkich pracowników rosyjskiego przedstawicielstwa w Berlinie ma powiązania z wywiadem. Niemiecki kontrwywiad podkreśla, że agenci rosyjskiego wywiadu szukają kontaktu z osobami, które mają dostęp do informacji NATO, UE i polityki energetycznej Niemiec.

Szacowanie zagrożenia
Roczny raport ABW uchyla rąbka tajemnicy na temat efektów pracy polskiego kontrwywiadu. Co prawda nie ma tam nic o próbach werbunku polskich polityków, ale autorzy raportu napisali, że rosyjskie i ściśle współpracujące z nimi służby białoruskie zainteresowane są w Polsce informacjami dotyczącymi NATO, UE i polityki energetycznej. Czyżby polscy autorzy ściągali z raportu niemieckiego kontrwywiadu? Czy też mamy do czynienia z pewnego rodzaju normą pracy wywiadowczej wywiadów podległych Putinowi? Nie wiadomo tylko, dlaczego w oczach niemieckiego kontrwywiadu jest to poważne zagrożenie, natomiast w Polsce sympatyzujący z rządem eksperci od służb i bezpieczeństwa państwa sugerują, że informacje zdobywane w naszym kraju nie mogą mieć większego znaczenia. Czy osoby rozpowszechniające...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: