„Wykorzystać” tragedię smoleńską

W każdej sytuacji warto kierować się prostą zasadą: jeśli wróg nas gani, krytykuje i osądza, najwyraźniej robimy coś dobrego – coś, co osłabia jego pozycję i stanowi dlań realne zagrożenie. Dlatego w żadnym stopniu nie podzielam obaw związanych z zarzutem „wykorzystywania tragedii smoleńskiej” w czasie kampanii wyborczej PiS. Jeśli w środowisku opozycji pojawiają się głosy mówiące o konieczności „wyciszenia” sprawy Smoleńska i skoncentrowania kampanii na „treściach merytorycznych”, są objawem ulegania terroryzmowi ośrodków propagandy i dowodzą niezrozumienia obecnej sytuacji i mechanizmów walki politycznej

Histeria, jaka zapanowała po emisji spotu wyborczego PiS, oraz dziesiątki wcześniejszych wystąpień wszelkiej maści hipokrytów i oportunistów dobitnie świadczą, że temat Smoleńska jest najgroźniejszą bronią, przed którą drżą zwolennicy „moskiewskiej prawdy”. Rezygnować z tej broni tylko dlatego, że tak życzy sobie przeciwnik, byłoby więcej niż szaleństwem.

Jak w „Komsomolcu”
Tym bardziej że po stokroć powtarzane zarzuty o „politycznej grze tragedią” nie są samodzielnym wymysłem polskojęzycznych ośrodków propagandy, lecz powstały na fundamencie moskiewskich instrukcji. Nie przypadkiem też w głosach ludzi krytykujących PiS za „wykorzystywanie” Smoleńska można dostrzec piętno tej samej retoryki, która towarzyszyła atakom komunistów na „ośrodki reakcyjne Zachodu”, gdy przedstawicielom polskiej emigracji zarzucano „polityczną eksploatację” tematu zbrodni katyńskiej.
Już 13 kwietnia 2010 r. „Moskowskij Komsomolec” sformułował generalną zasadę dotyczącą interpretacji działań partii opozycyjnej. Gazeta stwierdziła wówczas: „Jest już pewne, iż śmierć Kaczyńskiego zostanie wykorzystana do celów politycznych”. Kilka dni później, w tej samej gazecie, pojawiła się wypowiedź deputowanego Siergieja Markowa, który wyraził obawę, że „katastrofa pod Smoleńskiem i tragedia katyńska będą wykorzystane w kampanii...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: