Rząd Tuska ma kłopot z wiarygodnością

Gwarancja naszego bezpieczeństwa poprzez obecność w Polsce żołnierzy NATO to rzecz potrzebna. Warto jednak pamiętać, że dzisiaj takim realnym wsparciem byłaby obecność wojsk amerykańskich - rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem Prawa i Sprawiedliwości.

Gdy patrzy się na to, co przez cztery lata po katastrofie smoleńskiej dzieje się w sprawie wyjaśnienia jej okoliczności, wnioski są szalenie przygnębiające. Trudno pogodzić się z tym, jak działa polskie państwo.
Ten czas to nieustanne pokazywanie słabości państwa, na dodatek takiej słabości intencjonalnej. Nie jest tak, że Polska nie mogła zachować się inaczej. Państwo tak działało, bo ma takie władze, jakie ma. Ale tej słabości, jaką Polska pokazała po katastrofie smoleńskiej, nie możemy traktować jako immanentnej cechy państwa.

Jednak to jest bolesna kompromitacja mojego państwa.
Trudno sobie wyobrazić, żeby jakieś normalne państwo zachowało się podobnie i oddało wszystko – badanie katastrofy, dowody rzeczowe – innemu państwu, i to takiemu, które jest zainteresowane brakiem wyjaśnienia tragedii, dając mu jeszcze przy tym niebywale potężne instrumenty w rozgrywaniu sytuacji wewnątrz Polski. To rzecz, która będzie musiała być wyjaśniona – co właściwie zdecydowało o takim działaniu rządzących. Czy była to tylko chęć walki z opozycją, czy strach, że ujawnienie prawdy dotkliwie uderzy w system postkomunistyczny, czy też były tu jeszcze jakieś inne względy, które dopiero trzeba ukazać. Rzeczywiście, obraz jest fatalny, i to w bardzo różnych wymiarach. Nie tylko w sferze międzynarodowej, relacji polsko-rosyjskich, ale też w wymiarach odnoszących się do kształtu życia wewnętrznego.

To znaczy?
Istotą systemu komunistycznego było kłamstwo i terror. Później z terroru niemal zrezygnowano, natomiast kłamstwo pozostało. Dziś w III RP kłamstwo znów osiągnęło niebywałe rozmiary. Tak jak wtedy, i teraz jest...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: