Władimir przegrał Ukrainę

Zza parawanu moskiewskiej propagandy wojennej powielanej przez niektóre media w Polsce coraz wyraźniej wyłania się prawda o tym, że Rosja straciła Ukrainę. Aneksja Krymu przy pomocy rosyjskiego wojska może tylko utrwalić skutki kremlowskiej klęski

Celem strategii Władimira Putina była odbudowa potęgi Moskwy. Oskarżał on Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna o spowodowanie „największej katastrofy XX wieku, czyli rozpadu Związku Sowieckiego”. On miał być przeciwieństwem swoich dwóch poprzedników. Budowana przez niego strefa wpływów Moskwy w postaci Unii Celnej i Związku Euroazjatyckiego miała być lepsza i tańsza od dawnych imperiów: rosyjskiego i sowieckiego. Jednak w wyniku wydarzeń ostatnich miesięcy Moskwa wydaje się tracić Ukrainę, „pozostającą pod jej panowaniem albo przynajmniej w jej strefie wpływów od 360 lat”. To klęska o wymiarze historycznym.

Car traci serca i umysły
Sygnały, że pozycja Moskwy w obszarze postsowieckim słabnie, pojawiły się już latem ub.r. Jeszcze za rządów Wiktora Janukowycza Ukraina wspólnie z proeuropejską Mołdawią zablokowały dostawy broni i zaopatrzenia wojskowego do prorosyjskiego Naddniestrza. Także Białoruś, wykorzystując rozgrywki na Kremlu między frakcją siłowików pod przywództwem Igora Sieczina a frakcją liberalną premiera Miedwiediewa i jego b. doradcy Władisława Surkowa, zablokowała przejęcie fabryk nawozów sztucznych przez Rosję, aresztowała rosyjskiego biznesmena i domagała się od Moskwy okupu za jego uwolnienie.
Zdaniem amerykańskiego ośrodka analitycznego Jamestown, ideologiczne przywiązanie Putina do integracji euroazjatyckiej doprowadziło go do pierwszego z serii błędów, jakim było zablokowanie podpisania przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Umowa ta była negocjowana przez sześć lat i nie determinowała geopolitycznej orientacji Ukrainy. Co więcej, zakładane przez nią otwarcie rynku ukraińskiego na towary z UE i bolesne reformy mogły...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: