Nie chcemy na Ukrainie drugiej Magdalenki

Majdan bardzo źle przyjął słowa Radosława Sikorskiego. Bohaterowie, którzy zginęli za Ukrainę, gdyby jeszcze raz mieli podjąć decyzję, czy iść na barykady, poszliby. Żaden by się nie cofnął. Dlatego powiedzenie nam „Podajcie rękę Janukowyczowi, bo was powybija”, oznaczało „Przyznaj się, że przegrałeś”

Ile osób w sumie zginęło na Majdanie?
Aleksander Tretiakow: Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że zabitych jest o wiele więcej, niż się podaje oficjalnie. Znacznie ponad 300. Po czarnym czwartku wynosiliśmy dziesiątki zwłok, ciągle znajdowaliśmy kolejne ciała na barykadach, na ulicach, w zaułkach, w Prospiłkach spalonych przez Berkut [wielopiętrowy sztab cywilny Majdanu; znajdował się tam m.in. szpital polowy – przyp. red.]. Niektóre zwłoki były tak zwęglone, że nie mogliśmy ich zidentyfikować.

W czarny czwartek ginęli zarówno protestujący, jak i milicjanci Berkutu. Kto strzelał?
Andrzej Garbow: To była prowokacja władz, żeby usprawiedliwić atak i nas obwinić za rozpoczęcie szturmu.

Mieliście broń?
AG: Nie mieliśmy i nie mamy żadnej broni. Naszą bronią była wiara w sercu oraz wiara w to, że musimy działać, żeby wyzwolić naszą ojczyznę.

A gdybyście mieli?
AG: Gdybyśmy mieli broń, prawdopodobnie nie byłoby tylu ofiar po naszej stronie. Ciągle słyszeliśmy od chłopaków, żeby coś załatwić, ale Majdan był pokojowy, nie chcieliśmy używać siły.

A sprawę Krymu da się rozwiązać pokojowo?
AG: Obawiam się, że to będzie druga Abchazja. Chciałbym, żeby to się jak najszybciej skończyło, i to bez ofiar, ale spodziewamy się najgorszego scenariusza.
AT: A jesteśmy odpowiedzialni za los ludzi, którzy tam zostali. I dlatego zwracamy się do świata z prośbą o pomoc, bo nasza armia nie jest w stanie skutecznie walczyć z Rosją. Samoobrona tym bardziej. Zresztą my nie chcemy wojny. Nie chcemy...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: