Nie chcemy na Ukrainie drugiej Magdalenki

Wywiad \ Z wiceszefem samoobrony Majdanu Andrzejem Garbowem i szefem Czarnej Sotni Aleksandrem Tretiakowem rozmawia Katarzyna Pawlak

Majdan bardzo źle przyjął słowa Radosława Sikorskiego. Bohaterowie, którzy zginęli za Ukrainę, gdyby jeszcze raz mieli podjąć decyzję, czy iść na barykady, poszliby. Żaden by się nie cofnął. Dlatego powiedzenie nam „Podajcie rękę Janukowyczowi, bo was powybija”, oznaczało „Przyznaj się, że przegrałeś”Ile osób w sumie zginęło na Majdanie? Aleksander Tretiakow: Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że zabitych jest o wiele więcej, niż się podaje oficjalnie. Znacznie ponad 300. Po czarnym czwartku wynosiliśmy dziesiątki zwłok, ciągle znajdowaliśmy kolejne ciała na barykadach, na ulicach, w zaułkach, w Prospiłkach spalonych przez Berkut [wielopiętrowy sztab cywilny Majdanu; znajdował się tam m.in. szpital polowy – przyp. red.]. Niektóre zwłoki były tak zwęglone, że nie mogliśmy ich zidentyfikować.W czarny czwartek ginęli zarówno protestujący, jak i milicjanci Berkutu. Kto strzelał? Andrzej Garbow: To była prowokacja władz, żeby
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze