Niebezpieczeństwo prawdy

Trzeba iść za wskazaniami tych wielkich, którzy już kiedyś wytyczali nam drogę. Tych, którzy głosili  – dziczy ze Wschodu musimy mówić NIE. Trzeba na nowo wsłuchać się w głos Komendanta – właśnie w tym roku, który przed nami. W roku setnej rocznicy wyruszenia Pierwszej Kompani Kadrowej z krakowskich Oleandrów

Juliusz Kaden Bandrowski w książce „Piłsudczycy” (1915 r.), genialnym reportażu z pól bitewnych I Brygady, skreślił także obraz samego Józefa Piłsudskiego. Już wtedy, zanim jeszcze rozpętał się dziki festiwal oszczerstw rzucanych na Komendanta – przed majowym przewrotem, przed fantastycznymi opowieściami o telefonie łączącym z Kremlem czy paszkwilami pisanymi przez endecję – Bandrowski trafnie opisał źródło agresji, która także wówczas i jego spotykała. Otóż Piłsudski – według pisarza, legionisty walczącego o Niepodległość – „rozpętał przeciw sobie to wszystko, co było pod czarem panującej ślepoty czy zacietrzewienia, czy przesądu… Swoi wyrzucali mu, że jest kosmopolitą, obcy, że narodowcem, patrioci, że socjalistą, socjaliści, że patriotą… Zarzucali mu właściwie wszyscy wszystko o tyle słusznie, że czuli w Piłsudskim, jako w ogromnej potencji, która wszystko, co polskie w siebie miesza – niebezpieczeństwo prawdy…”.

Złość i strach
Kaden-Bandrowski z genialną intuicją odgadł źródło nienawiści wrogów Brygadiera. Powodem ich wściekłości była zazdrość związana z wybitnym, niezwykłym charakterem Wodza Legionów (nie nominalnego, lecz duchowego, czczonego przez podwładnych). A także wyzwanie, jakie im rzucił…  Takie wyzwanie stawia człowiekowi wypowiedziana na głos Prawda. Tym jest to trudniejsze dla zaakceptowania dla tych, którzy żyją dzień za dniem, grzejąc się przy ogniu z kominka, gdyż prawda taka wiąże się z podjęciem pewnego obowiązku. Na przykład obowiązku związanego z postawą; z zajęciem jakiegoś stanowiska; czynem mniejszej lub większej rangi. A w końcu może się wiązać z ryzykiem i oddaniem...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: