Bohdan Urbankowski „Głosy“

Przywoływanie więźniów Auschwitz to nie jałowe rozpatrywanie cierpiętnictwa, to przypomnienie, że nawet w obozie możliwe były: bohaterstwo, miłość, poświęcenie dla innych

ZOFIA ŚLIWIŃSKA
(Zofia Kossak)


Przez betonowe ściany bunkra śmierci
szept jego modlitw
jak światło –
ojciec Kolbe wciąż żył
jakby był nieśmiertelny
nie udusiło go pragnienie
i nie zadławił głód.

Musiał zabić go żołdak, Niemiec.
Zamiast włóczni – szpila z fenolem
i ogień krematorium
zamiast wniebowstąpienia.

Teraz prochy świętego
uświęcają przeklętą ziemię:
nie urodzi zatrutego zboża
krew nie buchnie spod pługa.

Ten proch rozwiany przez wiatr  
ziemię Auschwitz zmienił
w relikwiarz
odkupił.

I oto
ziarno znowu przemienia się w kłos
polny kamyk w skowronka
już niedługo z tej ziemi Bóg
może znowu lepić człowieka.

DR ALINA TETMAJER1

A jednak to, co było zmyśloną opowieścią
światłem, szelestem zaledwie nad kartami pergaminu
stało się ciałem:

Ten Łazarz – Gajowniczek, bliższy śmierci niż życiu
wciąż się tłukł po obozie, z nadludzką siłą pchał taczki
nosił za nas kamienie oblane potem
dzielił się miską zupy ––
rozdawał swoje życie.

Doktor Dering, który w zimne noce
kładł się obok chorych na pryczy
obejmował rękami jak dzieci
jakby wyrywał śmierci ––
dzieląc się ciepłem
rozdawał swoje życie.

Witold Pilecki, oficer
zostawił wszystko co kochał – dom, dzieci
z buziami przywartymi do szyby
wplątał się w sieć łapanki,
by przybyć do obozu zagłady

i ojciec Kolbe, który
oddał życie za innego więźnia –
oni rozdawali swoje życie.

Rozdawać siebie –
tyle ocaleje ze śmierci
ile...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: