Rok Tuska i jego rodziny

Ryszard Kalisz stwierdził, że najważniejszym wydarzeniem roku 2013 było powołanie niszowego ugrupowania lewicy Dom Wszystkich Polska. Pewnie tak o swoim ugrupowaniu powie też Jarosław Gowin. Dla Jarosława Kaczyńskiego najważniejsze będzie prześcignięcie PO w sondażach. Dla Leszka Millera umocnienie SLD na trzeciej pozycji. Dla Bronisława Komorowskiego wejście w rolę potencjalnego sukcesora pieczy nad elitą Platformy po nieuchronnym upadku Tuska. A dla Tuska?

Wydaje się, że ten rok był dla niego najgorszy od lat. Pozostał wprawdzie na stanowisku przewodniczącego, i upokorzył rywali, ale majątek, którym zarządza, jest coraz skromniejszy. Partia nie tylko topnieje w sondażach, ale też traci poparcie swojego naturalnego zaplecza, czyli elit. Znaczna część artystów odwróciła się już dawno. Ostatnio przeciwko Tuskowi wystąpiło wielu popularnych polityków, chociażby Jerzy Buzek. Dystansują się publicyści. Paweł Wroński ogłasza Bronisława Komorowskiego potencjalnym liderem grupy reformatorów, przypieczętowując utratę przez Donalda Tuska placetu na dokonywanie zmian.
Tusk słabnie, ale do całkowitej utraty wpływów jeszcze mu daleko. To od jego łaski zależą kariery na najwyższych szczeblach i dysponowanie publiczną kasą. Ale jednak to on w oczach badanych przez Homo Homini stracił w tym roku najwięcej.

Polityka antyrodzinna
Rok 2013 miał być Rokiem Rodziny. Tak zapowiadał premier. „Strzeż mnie, Panie, od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam” – mówił kardynał Richelieu. I rzeczywiście, historycy opiszą rok 2013 jako rok rodziny. Jednak nie oznacza to roku dla rodziny naprawdę dobrego.
Rząd dokonał jednej korzystnej dla rodziny zmiany – wydłużył urlop macierzyński. Wzmocnił też prawa urlopowe ojców. Za tę jedną decyzję może kiedyś dostanie nagrodę, ale za pozostałe należy mu się nagana.
Po pierwsze, rząd uznał, że najważniejszym elementem polityki prorodzinnej jest rozwijanie żłobków i...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: