Jak przestępczy układ wciągał urzędników

Ujawniona w zeszłym tygodniu infoafera to tylko wierzchołek góry lodowej. Z informacji, do których dotarła „Gazeta Polska”, wynika, że skala nadużyć jest znacznie większa, niż podają media. Sam Andrzej M., były szef Centrum Projektów Informatycznych, miał wizję wykorzystania przynajmniej 3 mld zł. To taką kwotę chciano rozdzielić pomiędzy znajome firmy. Na początek. Według naszych źródeł, planowano stworzenie grupy przestępczej z udziałem ludzi z największych światowych korporacji, która docelowo opanowałaby inwestycje informatyczne nawet za 12 mld zł

„Dobrze znał sprawę tego policyjnego dyrektora. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało go kilka lat temu za przyjmowanie łapówek od wielkich koncernów informatycznych. Koleś wziął parę milionów złotych w gotówce, masę drogiego sprzętu, przyjmował wycieczki, samochody, motocykle i mnóstwo innych rzeczy. Żeby z nim pogadać, trzeba było przynieść ze sobą cygara po 4 tys. zł za paczkę. Miałeś tyle czasu na rozmowę, ile dyrektorowi zajmowało wypalenie cygara. Jak w parodii filmów gangsterskich. Nikt by nie uwierzył, że to prawda. A jednak Polska korupcja wyglądała dokładnie tak jak w parodii”.

To fragment powieści Mariusza Zielke pt. „Formacja Trójkąta”. Kiedy miesiąc temu trafiła do księgarń, nikt nie przypuszczał, że ta sensacyjna historia z fikcji literackiej nagle zmieni się w treść aktów oskarżenia dla potężnej grupy ważnych urzędników państwowych. Zarzuca im się zmowy przetargowe na rekordową kwotę przynajmniej 1,5 mld zł. Z informacji „Gazety Polskiej” wynika jednak, że ta kwota może być przynajmniej dwukrotnie większa. Przynajmniej.
Według naszych źródeł, planowano stworzenie grupy przestępczej z udziałem największych światowych korporacji, która docelowo opanowałaby inwestycje za 12 mld zł. Chociaż Centralne Biuro Antykorupcyjne nie zdradza szczegółów sprawy, nie upiera się przy kwocie 1,5 mld zł, którą dotychczas ujawniono.

Szef Biura Paweł Wojtunik...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: