Polskie nagrania w cenie

Pamiętam taki dowcip ze stanu wojennego: zomowiec każe odsłuchiwać drugiemu ważne nagranie na taśmie. Po chwili z pokoju przesłuchań słyszy trzaski. Przez drzwi widzi, jak kumpel z wściekłością pałuje magnetofon.

Dzisiaj zdecydowanie bardziej docenia się wagę multimediów. Jest tylko jedno przedsiębiorstwo w Polsce, które nie przeżywa kryzysu – polskie nagrania. Ile warta jest rozmowa lokalnych działaczy o niezbyt eksponowanym stanowisku w państwowej spółce? Okazuje się, że może komuś dać stanowisko w partii albo zabrać członkostwo w klubie parlamentarnym. Nagrania są jak rakiety z pociskami nuklearnymi. Każdy je ma, ale rzadko kto używa, bo druga strona może
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: